W zasadzie na ten problem nie ma mądrego. Wsparcia nie daje także prawo, a nawet stawia pracodawcę w sytuacji gorszej od pracownika.
Ten bowiem potrafi bez ograniczeń dla celów prywatnych wykorzystywać należące do przedsiębiorstwa narzędzia elektronicznej komunikacji, pracodawca zaś musi zachować dużą ostrożność w nadzorowaniu takich praktyk. W tej sprawie przepisy są ułomne. Na razie nie ma co liczyć na ich zmianę. Pozostaje kierować się zdrowym rozsądkiem.
[srodtytul]Ostrożny nadzór[/srodtytul]
Zarówno [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=B5E347C50E4D2860978BAD3D891C7A48?n=1&id=76037&wid=337521]kodeks pracy[/link], jak i [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=86F27ADE2102E1D67842E76D535F1BD1?id=70928]kodeks cywilny[/link] przede wszystkim odwołują się do ochrony dóbr osobistych. [b]Pracodawca, który chce kontrolować treści rozsyłane przez pracowników ze służbowej skrzynki e-mailowej, nie może zapominać, że jego obowiązkiem jest szanować godność i inne dobra osobiste zatrudnionych osób. [/b]
Do dóbr tych kodeks cywilny zalicza w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swobodę sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnicę korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukową, artystyczną, wynalazczą i racjonalizatorską. Co ważne, pozostają one pod ochroną prawa cywilnego niezależnie od ochrony przewidzianej w innych przepisach.