W licznych wypadkach można wskazać na istotne nieprawidłowości i naruszenia prawa leżące po stronie banków. Generalnie sprowadzają się one do braku należytego informowania klientów o skutkach zawieranych umów i ryzyku z tym związanym. Niekiedy polegają wręcz na wykorzystywaniu nieświadomości i niedoświadczenia klientów poprzez przedstawianie im niepełnego lub zafałszowanego stanu rzeczy.
Wykazanie takich okoliczności teoretycznie stwarza kontrahentom transakcji opcyjnych, usiłującym uwolnić się od ich dalszego wykonywania, możliwość powołania się na instytucję błędu (art. 84 k.c.), a nawet podstępu (art. 86 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=99945B1F7860D096BF24CA23AE087B7E?id=70928]k.c.[/link]), co pozwalałoby im uchylić się od skutków zawartych umów. Inna możliwość to powołanie się na przepisy kodeksowe dotyczące wyzysku (art. 388 k. c.), które pozwalają w szczególności na żądanie rozwiązania umów, i to ze skutkiem wstecznym.
Jednak w odniesieniu do pewnego zakresu transakcji opcyjnych skuteczne wykorzystanie wskazanych instrumentów prawnych wydaje się raczej wątpliwe. Dotyczy to przede wszystkim transakcji dokonywanych przez przedsiębiorców wyspecjalizowanych lub korzystających z profesjonalnego doradztwa, w szczególności gdy przedsiębiorca, zawierając kontrakt opcyjny, obejmujący w swej strukturze wystawienie opcji zobowiązującej go do sprzedaży waluty na rzecz banku po określonym kursie, dysponował pełnym opisem mechanizmu transakcji i powinien był zdawać sobie sprawę z grożącego mu ryzyka.
Oprócz wskazanych już instytucji błędu, podstępu lub wyzysku mogących służyć obaleniu kontraktu opcji, warto zwrócić uwagę na stosunkowo mało do tej pory akcentowaną kwestię oceny poszczególnych kontraktów opcyjnych z punktu widzenia ich zgodności z zasadami współżycia społecznego. Nadużycie tychże powoduje bowiem najdalej idące konsekwencje prawne, tzw. nieważność bezwzględną czynności prawnej (art. 58 § 2 k.c.). Stwierdzenie przez sąd nieważności kontraktu opcyjnego z powodu jego niezgodności z zasadami współżycia społecznego oznaczałoby więc, iż czynność taka od samego początku nie wywołała żadnych skutków prawnych. Przedsiębiorca będący stroną takiego nieważnego kontraktu nie tylko nie będzie zobowiązany do jego dalszego wykonywania, lecz również może żądać zwrotu tego, co świadczył do tej pory (świadczenie to będzie bowiem świadczeniem nienależnym w rozumieniu art. 410 § 2 k.c.). Postulat konieczności działania zgodnie z zasadami słuszności, uczciwego obrotu i wzajemnej lojalności odnieść należy do wszystkich podmiotów prawa. Nie ma powodów, dla których z zachowania tych kryteriów miałyby zostać zwolnione banki. Ze względu na pełnione przez nie funkcje i zajmowaną pozycję, postulat uczciwości i lojalnego stosunku wobec kontrahenta zyskuje w odniesieniu do banku zupełnie szczególną wagę.
[srodtytul]Bezkosztowa struktura[/srodtytul]
W tym miejscu warto przeanalizować kwestię tzw. struktur bezkosztowych. Zostały one wprowadzone przez banki do obrotu na masową skalę wczesną jesienią 2008 roku. Wiążą się one z wystawianiem sobie wzajemnie opcji przez bank i klienta. Klient zwolniony jest z ponoszenia opłaty opcyjnej („bezkosztowość”) w zamian za co wystawia jednak na rzecz banku tzw. opcję call, stwarzającą dla klienta zobowiązanie do sprzedaży bankowi na jego żądanie waluty po określonym kursie. W ten sposób bank rezygnuje z wynagrodzenia w postaci tradycyjnej premii opcyjnej, licząc na osiągnięcie zysku z ewentualnego wykonania przez siebie wystawionej przez klienta opcji call – poprzez nabycie od klienta waluty po ustalonym w umowie kursie, jeżeli kurs taki będzie niższy niż kurs obowiązujący w przyjętej dacie (kolejnych datach) realizacji opcji. Bank nie pobiera tu (tak jak przy zwykłej opcji put) stałego wynagrodzenia za świadczoną usługę. Sam staje się uczestnikiem gry, w której interes banku jest całkowicie sprzeczny z interesem klienta.