[srodtytul]Szef udowadnia szkodę...[/srodtytul]
Przy odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez pracownika ciężar dowodu spoczywa na pracodawcy. To on musi dowieść, że wystąpiła szkoda, bezprawność zachowania sprawcy, jego winę oraz zhttp://www.rp.pl/news_rol/newsItem.html?newsItemId=290568wiązek przyczynowy między tym zachowaniem i szkodą. Gdy tego nie zrobi, sąd oddali powództwo. Dlatego [b]bardzo ważne jest precyzyjne określenie obowiązków zatrudnionego. Dzięki nim łatwiej wykażemy, którym z nich pracownik uchybił i czy w ogóle był zobowiązany do ich przestrzegania.[/b]
Odszkodowanie ustala się w wysokości wyrządzonej szkody. Przepisy wprowadzają górną granicę kwoty, jakiej może żądać pracodawca od zatrudnionego, który wyrządził szkodę, naruszając swoje obowiązki z niedbalstwa lub lekkomyślności (wina nieumyślna). Bez względu na wielkość szkody pracodawca nie może liczyć na więcej niż trzymiesięczne wynagrodzenie przysługujące sprawcy w dniu wyrządzenia szkody.
Jeśli jednak pracownik umyślnie wyrządził szkodę, jest zobowiązany do jej naprawienia w pełnej wysokości, co oznacza nie tylko stratę rzeczywistą, ale i utracone przez pracodawcę korzyści. Na pracodawcy będzie ciążył obowiązek wykazania umyślnego wyrządzenia szkody oraz jej wysokości. Trzeba więc w tym celu zarówno dobrze przygotować dokumenty, jak i ustalić grono potencjalnych świadków. W takiej sytuacji z pewnością przyda się pomoc profesjonalnego prawnika.
Prawo dopuszcza zmniejszenie odszkodowania, jakie musi zapłacić pracodawcy zatrudniony. Obniżenie może nastąpić w drodze ugody z pracodawcą albo na skutek wyroku sądu pracy. [b]Zawarcie ugody z jednej strony będzie ustępstwem pracodawcy, z drugiej jednak przyspieszy proces dochodzenia zapłaty odszkodowania.[/b] Trzeba pamiętać, że pracownik, broniąc się przed koniecznością zapłaty, może zaskarżyć wyrok wydany przez sąd w pierwszej instancji, co na długie miesiące oddali uprawomocnienie się wyroku.
[srodtytul]... podwładny wykazuje brak winy[/srodtytul]