Po tym, gdy sąd przyznał już rację jednej ze stron, dłużnik może spełnić należne świadczenie dobrowolnie. Bywa, że tak się dzieje, bo dobrowolne spełnienie świadczenia pozwala uniknąć dalszych, zupełnie niepotrzebnych, kosztów. Co jednak w sytuacji, gdy wyrok mamy już w rękach, a zapłaty brak? Wówczas można użyć przymusu w procesie zwanym przez ustawodawcę egzekucją. Wierzyciel nie może oczywiście uczynić tego sam. Co do zasady egzekucję prowadzi komornik. Aby zabrał się do pracy, musi dostać od nas wniosek o wszczęcie egzekucji.
We wniosku lub żądaniu przeprowadzenia egzekucji z urzędu należy wskazać świadczenie, które ma być spełnione, oraz sposób egzekucji (art. 797 k.p.c.). Jest ich kilka, wśród nich m.in. egzekucja z rachunków bankowych, z wynagrodzenia za pracę, z nieruchomości, z ruchomości itd.
Do wniosku lub żądania należy dołączyć tzw. tytuł wykonawczy. Co to takiego? Prawnik odpowie zgodnie z prawem, że to tytuł egzekucyjny opatrzony klauzulą wykonalności. Spróbujmy jednak wyjaśnić tę zagadkową definicję tym przedsiębiorcom, którzy nie są prawnikami. Nawet jeśli trudno to zrobić inaczej, niż uciekając w szczegółową wyliczankę.