Warszawski inspektorat PIP wyegzekwował ostatnio prawie 40 tys. zł wynagrodzenia za pracę w nadgodzinach, które należało się pewnemu robotnikowi budowlanemu.
Z kolei poznańska inspekcja pomogła m.in. 53 pracownikom firmy transportowej, którzy w ten sposób dostali ponad 43 tys. zł niewypłaconych diet za podróż służbową.
To tylko niektóre przykłady skutecznego działania Państwowej Inspekcji Pracy, która od początku tego roku wyegzekwowała od firm 27 mln zł na rzecz 45 tys. pracowników (w ub.r. dla 95 tys. osób odzyskano 83 mln zł).
Nierzadko postępowanie przed sądem trwa przez wiele miesięcy, a nawet lat. Inspektor pracy musi zaś zakończyć kontrolę wszczętą na skutek skargi pracownika w ciągu 30 dni. Kieruje wtedy wystąpienie do pracodawcy, wskazując nieprawidłowości i sposób ich naprawienia. Skarga do PIP powoduje kontrolę w całej firmie, dzięki czemu nierzadko korzystają także inni pracownicy. Inicjatywę przejmuje wtedy inspektor, który bada wszelkie nieprawidłowości i wzywa pracodawcę do wypłaty zaległych wynagrodzeń. Tymczasem sprawa przed sądem wymaga od zainteresowanego wiedzy o przepisach i procedurze sądowej.
– Pracownik składający skargę do PIP może pozostać anonimowy – zwraca uwagę Anna Tomczyk, zastępca głównego inspektora pracy. – Inspektorzy są bowiem ustawowo obowiązani do nieujawniania informacji, że kontrola w firmie przeprowadzana jest w następstwie skargi, chyba że ten, kto ją złożył, wyrazi na to pisemną zgodę.