Przy ostatniej nowelizacji prawa zamówień publicznych Sejm gruntownie zreformował system rozstrzygania odwołań od decyzji przetargowej. Dotychczas zajmowało się tym kilkuset arbitrów, którzy na co dzień pracowali w różnych miejscach i dojeżdżali do Warszawy na rozprawy. Teraz orzekać będzie 25 profesjonalistów na stałe zatrudnionych w Krajowej Izbie Odwoławczej.
Najpierw trzeba ich jednak wybrać. Już teraz wiadomo, że nie uda się tego zrobić na czas. Izba, zgodnie z przepisami przejściowymi, powinna zacząć działać 12 października. Tymczasem realny termin to połowa listopada. Dopiero przed kilku dniami zaczęła bowiem działać komisja kwalifikacyjna.
Zdaniem części prawników od 12 października dotychczasowi arbitrzy nie powinni już orzekać w sprawach przetargów wszczętych od 11 czerwca, kiedy weszła wżycie główna część nowelizacji. Urząd Zamówień Publicznych nie widzi jednak przeszkód.
- Skoro wiele przepisów zacznie obowiązywać dopiero 12 października, wszystkie postępowania wszczęte przed tą datą mogą być rozstrzygane przez dotychczasowych arbitrów - interpretuje przepisy przejściowe Tomasz Czajkowski, prezes UZP.
-Dotychczas wszystkim się wydawało, że z dniem wejścia przepisów o KIO to członkowie Izby powinni rozpoznawać odwołania. Skoro jednak do tego czasu nie zostaną jeszcze powołani, trzeba jakoś wybrnąć z sytuacji. Z tego punktu widzenia interpretacja UZP wydaje się sensowna - uważa Ewa Wiktorowska, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Konsultantów Zamówień Publicznych.