Przypomnijmy, że ZUS jest uprawniony do kontroli płatników w zakresie realizowania przez nich takich obowiązków, jak zgłaszanie oraz obliczanie i przekazywanie składek na ubezpieczenia społeczne. Weryfikuje też np. wypłacane świadczenia z ubezpieczenia chorobowego i wypadkowego.
Różnice w oskładkowaniu winne problemom ze zbiegami
Wśród nieprawidłowości, które spowodowały najwyższe koszty dla systemu, ZUS wskazał na brak naliczania składek od wynagrodzeń z umów cywilnoprawnych wykonywanych na rzecz własnego pracodawcy. Jak to powinno prawidłowo wyglądać?
– Płatnicy, którzy zawierają z własnymi pracownikami umowy cywilnoprawne, są zobowiązani do naliczania od nich składek na ubezpieczenia społeczne. Tak samo jest w przypadku, gdy np. zlecenie jest zawierane z innym podmiotem, ale praca jest świadczona na rzecz własnego pracodawcy – tłumaczy Paweł Żebrowski, rzecznik ZUS.
Czytaj więcej:
Pomimo bardzo wysokiego pokrycia wydatków środkami ze składek budżet państwa musi sporo dopłacać do FUS.
Pro
Z raportu wynika, że nierzadkie są również nieprawidłowości w zakresie obliczania składek na ubezpieczenia społeczne w przypadku, gdy umowy cywilnoprawne są zawierane w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, ale wykonywane na rzecz swojego pracodawcy.
– Wyniki tych kontroli nie są dla mnie dużym zaskoczeniem. W ustawach regulujących ubezpieczenia społeczne znajdują się niekiedy stwierdzenia nieprecyzyjne, które od lat wywołują zamieszanie i mogą prowadzić do stwierdzenia wspomnianych nieprawidłowości – mówi dr Tomasz Lasocki z Politechniki Warszawskiej, ekspert w dziedzinie ubezpieczeń społecznych.
Jak wskazuje, jednym z nich jest sformułowanie „praca na rzecz” danego podmiotu.
– Drugim takim przypadkiem jest oskładkowanie umów zlecenia wykonywanych w ramach prowadzonej działalności gospodarczej na rzecz swojego pracodawcy. Przez długi czas ZUS nie ścigał takich przypadków. Orzecznictwo SN – moim zdaniem trafnie – zmieniło tę praktykę i teraz składki powinny być odprowadzane – dodaje.
Ekspert uważa, że ZUS zasadnie podważa takie działania, ale to są trudne przypadki.
– Prawo daje różne możliwości unikania składek, więc płatnicy z tego korzystają. Niektórzy robią to celowo, wiedząc, że niekoniecznie jest to zgodne z przepisami. Inni zaś wpadają w pułapkę niezamierzenie – podkreśla.
Jak zaznacza, to wszystko wina nieoskładkowania wszystkich tytułów do ubezpieczeń na takich samych zasadach.
Czytaj więcej:
Nie będzie zapisu zwalniającego z ubezpieczenia emerytalnego i rentowego osoby, wykonujące w ramach działalności nierejestrowanej umowy cywilnoprawne.
Pro
– Regułą powinno być opłacanie należności do ZUS z każdej umowy (nawet o dzieło) do pewnego limitu. Wówczas takiego problemu by nie było. Z perspektywy przedsiębiorcy to lepsze rozwiązanie, bo od początku wiadomo, na czym stoi. Niestety, tej pewności obecne przepisy nie dają i nie dadzą tak długo, jak będziemy utrzymywali różnice w oskładkowaniu – wskazuje.
W podobnym tonie wypowiada się także Łukasz Kozłowski z Federacji Przedsiębiorców Polskich.
– Problem ze zbiegami tytułów do ubezpieczenia społecznego istnieje od wielu lat. Niektóre podmioty, korzystając z niejasnych przepisów, zwiększają swoją przewagę konkurencyjną – zauważa.
Z kolei część firm, stosując prawo, zupełnie legalnie wpływa na zaburzenie konkurencji.
– Obecnie np. taniej można zatrudnić zleceniobiorcę, który jest już ubezpieczony z tytułu pracy wykonywanej na rzecz innego podmiotu. I niektórzy to wykorzystują – mówi Łukasz Kozłowski.
Dodatkowo, jak wskazuje, pracodawcy często zwyczajnie trudno zweryfikować stan faktyczny w zakresie podlegania ubezpieczeniom przez osoby, które wykonują na ich rzecz pracę. W trakcie zatrudnienia może się to zmieniać.
– A to może powodować negatywne konsekwencje podczas kontroli ZUS – dodaje.
Ekspert zwraca uwagę, że reguła zbiegów jest niespotykana w innych krajach UE, poza Maltą. W jego ocenie u nas też powinno dojść do zmiany przepisów w tym zakresie.
Rząd jeszcze na początku kadencji zadeklarował, że chce się wziąć za oskładkowanie m.in. umów zlecenia będących w zbiegu z innymi tytułami, ale na razie rezultatów tych zapowiedzi nie widać.
Czytaj więcej:
Najbliższy rok w firmach może upłynąć pod znakiem wdrażania przepisów o zatrudnieniu. Chodzi m.in. o dyrektywy o sygnalistach i pracy platformowej...
Pro
Zmian o ozusowaniu nie widać
– Co prawda co jakiś czas wypływa informacja, że trwają prace nad nowelizacją przepisów, lecz do tej pory nie przedstawiono nawet założeń do projektu ustawy. Co jest o tyle niezrozumiałe, że to kamień milowy z KPO, którego wypełnienie jest warte miliardy złotych – zauważa Łukasz Kozłowski z FPP.
Jego zdaniem, nawet gdyby jednak prace przyspieszyły, nie ma możliwości, aby zmiany weszły w życie od nowego roku.
– Jest już zdecydowanie za późno. Firmy muszą mieć czas na dostosowanie się do zmian. Realny byłby termin 1 stycznia 2026 r. i to pod warunkiem, że w najbliższym czasie otrzymamy projekt do konsultacji – podsumowuje.