Mundial to biznes reklamowo-marketingowy. Firmy muszą jednak uważać, bo nawet za wykorzystanie gorącej atmosfery można słono zapłacić.
Znaki towarowe FIFY
Międzynarodowa Federacja Piłkarska (FIFA), by zadbać o interesy swoje i oficjalnych sponsorów, ustanowiła ogólnoświatowy Program Ochrony Praw. Chroni on znaki i symbole związane z FIFA. Jakie? Na przykład herb, maskotkę pancernika Fuleco, hasło „Wszystko w jednym rytmie" czy puchar. Zarejestrowano też wiele kombinacji słownych związanych z mistrzostwami, m.in. World Cup Brasil, World Cup, Mundial, a nawet 2014 Brasil. Aby ich używać, trzeba wykupić licencję.
– Byłam bardzo zdziwiona, jak rygorystyczne są restrykcje – mówi Iwona Mitros z Champions Sports Bar & Restaurant w Warszawie. – Musieliśmy zniszczyć przygotowane już dekoracje. Dostaliśmy bowiem z amerykańskiej centrali wytyczne, że nie można użyć żadnego sformułowania ani grafiki powiązanej z mistrzostwami. Potrzebna jest bowiem specjalna licencja, a na nią pozwolić sobie mogą tylko nieliczni. Ich cena jest każdorazowo negocjowana z FIFA, ale mogą to być kwoty rzędu milionów dolarów – tłumaczy.
Najdroższe jest prawo do wizerunku pucharu.
O tym, co wolno, a czego nie, FIFA informuje w specjalnym przewodniku. Firmy tworzące gadżety i właściciele sklepów czy pubów nie mogą używać żadnych oznaczeń zarejestrowanych przez FIFA. Naruszeniem jest np. koszulka czy dekoracja z napisem „Brasil 2014". Takich restrykcji jest dużo więcej. Gazety czy portale internetowe mogą przedstawiać oficjalne oznaczenia FIFA jedynie przy tekstach informacyjnych. Jeśli artykuł sponsoruje jakaś firma, trzeba zrezygnować z napisu „Brasil 2014". Oficjalne oznaczenia nie mogą być użyte nawet na portalach społecznościowych. Nie wolno zatem prowadzić fan page'u z oficjalnymi oznakowaniami, bo te sugerują powiązanie z FIFA.