Taka klauzula pozwoli pracodawcy zakończyć umowę antykonkurencyjną po ustaniu zatrudnienia i jednocześnie zwolnić się z wypłaty odszkodowania – wynika z wyroku Sądu Najwyższego z 22 czerwca 2012 r. (I PK 237/11). Wynosi ono minimum 25 proc. wynagrodzenia, jakie zatrudniony otrzymał w trakcie trwania stosunku pracy przez czas odpowiadający długości obowiązywania zakazu.
Po rozstaniu
Z zatrudnionym od 1 stycznia 2000 r. etatowym dyrektorem oddziału banku, w 2008 r. zawarto umowę o zakazie konkurencji przez rok po ustaniu angażu. Przewidywała ona rekompensatę za jego naruszenie w wysokości 25 proc. wynagrodzenia uzyskanego w tym okresie. Jeden z punktów (§ 5) dopuszczał jej wcześniejsze wypowiedzenie w razie ustania przyczyn uzasadniających istnienie zakazu na piśmie, przesłanym listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru.
W lipcu 2009 r. bank wypowiedział dyrektorowi umowę na podstawie ustawy o zwolnieniach grupowych. Rozwiązała się ona 31 października 2009 r. W lipcu 2009 r. wypowiedział też umowę lojalnościową ze skutkiem na dzień doręczenia pisma w tej sprawie, co nastąpiło 2 lipca 2009 r. Mimo to pracownik wezwał pracodawcę do uiszczenia 33 tys. zł odszkodowania z tego tytułu. Po odmowie skierował pozew przeciwko niemu.
Sądowi nic do tego
Sąd rejonowy przyznał rację pracodawcy. Mimo że kodeks pracy nie pozwala wprost wypowiedzieć umowy antykonkurencyjnej, orzecznictwo na to przystaje pod warunkiem, że strony dopuściły to w samej treści. Trzeba przy tym określić przyczyny, kiedy wymówienie lojalki wchodzi w grę.
W tym sporze jednak bank nie musi wykazywać okoliczności ustania przyczyn uzasadniających istnienie zakazu. Ocena w tym zakresie należy do pracodawcy i nie podlega kontroli sądu – uznał sąd rejonowy. „Doręczenie powodowi osobiście rozwiązania umowy o zakazie konkurencji nie skutkuje bezskutecznością dokonanego wypowiedzenia, ponieważ § 5 umowy nie zastrzega sankcji nieważności albo bezskuteczności" – dodał, oddalając powództwo. Poparł go sąd drugiej instancji.