Profilaktyczna opieka zdrowotna w miejscu pracy polega przede wszystkim na faktycznym przeciwdziałaniu powstaniu choroby u pracownika, a także na dokumentowaniu wykonania obowiązków obciążających w tym zakresie szefa i gromadzeniu papierów.
Dlatego pracodawca powinien np. kontrolować wyniki badań medycznych, kierować na dalsze badania, gdy te pierwsze okażą się „podejrzane", czy wysyłać zatrudnionego do specjalistów. Zwłaszcza zakład, w którego środowisku pracy występują zwiększone niż zwykle zagrożenia życia i zdrowia ludzkiego, musi bardziej przykładać się do tych powinności. Naruszenia w tej dziedzinie mogą skutkować ogromnymi kosztami.
Za mało danych w skierowaniu
Przekonało się o tym nadleśnictwo z północnej Polski, które zatrudnia głównie pracowników w terenie. Leśniczy są bezpośrednio narażeni na działanie drobnoustrojów i innych szkodliwych czynników powodujących choroby odzwierzęce, np. boreliozę. Nadleśnictwo robiło dużo, aby zapewnić im bezpieczne i higieniczne warunki pracy.
Przeprowadziło odpowiednie szkolenia BHP, sporządziło rzetelne karty oceny ryzyka zawodowego na stanowisku leśniczego podpisywane przez zainteresowanych, wreszcie zaopatrzyło ich w środki odstraszające kleszcze i inne owady oraz w strzykawki z pouczeniem o sposobie ich używania.
Kierowało ich jednak na zwykłe wstępne i okresowe badania lekarskie (badanie krwi, moczu, rentgen klatki piersiowej), nie podając w skierowaniu – wbrew obowiązkowi – szczególnych zagrożeń występujących w środowisku pracy leśniczego, co pozwoliłoby lekarzowi ukierunkować weryfikację pod kątem m.in. boreliozy. Dopiero w połowie 2001 r. wysłało na swój koszt leśniczych na specjalistyczne analizy krwi, mające wykryć m.in. zakażenie odkleszczowe.