Możliwe uboczne i potencjalnie szkodliwe skutki „utrwalonej linii orzeczniczej”.
Po pierwsze – czy są podstawy prawne lub inne przesłanki, aby wyroki jednych sądów miały wiązać inne sądy? A jeżeli tak, to które sądy mają prawo do kształtowania orzecznictwa, a które mają być tym orzecznictwem związane? W jaki sposób i w jakim zakresie można wymagać wyroków według jakiegoś poglądu? Na powyższe pytania trudno odpowiedzieć twierdząco, więc przyczyn ulegania presji na orzekanie według jakiegoś wzorca trzeba szukać gdzie indziej. Może to autorytet wyższej instancji, połączony z wymaganą do każdego awansu oceną „stabilności orzecznictwa”?