Przykład
Pani Magda sprzątała biura i mieszkania. Do jej obowiązków należało też mycie okien.
Przy wykonywaniu kolejnego zlecenia spadła z drabiny, która była niesprawna, o czym wielokrotnie informowała szefa. Popsuty sprzęt był przyczyną jej wypadku.
Wydanie podwładnemu niesprawnej drabiny i tolerowanie przez przełożonych jej używania uprawnia do zajęcia stanowiska, że nie ma podstawy do wyłączenia winy pracodawcy nawet wtedy, gdyby powód nie protestował przeciwko wykonywaniu pracy na takiej drabinie.
Każda inna interpretacja przerzucałaby ryzyko prowadzenia przedsiębiorstwa na pracownika, co jest sprzeczne z zasadami prawa pracy. Każdy pracownik ma prawo przypuszczać, że jego szef przestrzega przepisów BHP, w związku z czym sprzęt, z którego korzysta w czasie pracy, jest sprawny (wyrok SN z 16 marca 1999 r., II UKN 522/98).
W szczególnych warunkach
Praca w warunkach szkodliwych sama w sobie nie uzasadnia odpowiedzialności pracodawcy wobec pracownika.
Sąd Apelacyjny w Szczecinie 21 października 2008 r. (III APa 11/08)
uznał, że zatrudniającemu pracownika w warunkach szkodliwych nie można przypisać tylko na podstawie tej okoliczności bezprawności zachowania. Praca w warunkach uciążliwych dla zdrowia jest prawem dozwo-
lona, ale podlega wzmożonej ochronie, a jej szkodliwość (uciążliwość) co do zasady rekompensują m.in. zaostrzone wymogi prawne regulujące warunki jej wykonywania. Sam fakt zatrudnienia pracownika w warunkach, które narażają go choćby na wystąpienie choroby zawodowej bardziej niż inne grupy zawodowe, nie jest ani deliktem w rozumieniu art. 415 k.c. (w zw. z art. 300 k.p.), ani tym bardziej czynem zabronionym na gruncie art. 115 § 1 k.k.
W lepszej sytuacji procesowej znajdą się ci, którzy pracują w przedsiębiorstwie lub zakładzie wprawianym w ruch za pomocą sił przyrody (pary, gazu, elektryczności, paliw płynnych itp.). Prowadzący taką działalność ponosi odpowiedzialność za szkodę na osobie lub mieniu wyrządzoną komukolwiek przez ruch przedsiębiorstwa lub zakładu, chyba że szkoda nastąpiła wskutek siły wyższej albo wyłącznie z winy poszkodowanego lub osoby trzeciej, za którą nie odpowiada (art. 435 k.c.). To odpowiedzialność na zasadzie ryzyka oparta na założeniu, że samo funkcjonowanie zakładu, nawet przy zachowaniu najwyższych standardów bezpieczeństwa, mo-
że stwarzać ryzyko wyrządzenia szkody, niezależnie od działania lub zaniechania prowadzącego taki zakład. Dla pracownika oznacza to tyle, że nie będzie musiał wykazywać już winy pracodawcy.
W orzeczeniu z 14 lutego 2002 r. (I PKN 853/00) SN wskazał, że w procesie o odszkodowanie od pracodawcy, którego odpowiedzialność jako prowadzącego przedsiębiorstwo wprawiane w ruch siłami przyrody oparta jest na zasadzie ryzyka (art. 435 § 1 k.c.), zbędne jest rozważanie, czy można mu przypisać zawinienie lub bezprawne zaniedbania w zakresie obowiązków dotyczących stworzenia BHP.
Winny zatrudniony lub osoba trzecia
Szef ma szansę uchylić się od odpowiedzialności, jeśli wykaże, że szkoda nastąpiła z winy poszkodowanego.
Przykład
Pan Marek pracujący na tzw. prasie doznał zmiażdżenia dłoni. Do wypadku doszło, kiedy próbował wyciągnąć z maszyny włożony wcześniej kawałek metalu, który zablokował jej pracę.
Zgodnie z procedurami, w takiej sytuacji powinien zawiadomić przełożonego, a wszelkie czynności należało przeprowadzić po odłączeniu zasilania od urządzenia. Pan Marek zaniechał tych czynności. Nie ulega zatem wątpliwości, że w tej sytuacji doszło do wypadku z wyłącznej winy pracownika.
Tu pracownik może liczyć na świadczenia z ZUS, gdyż niewątpliwie miał miejsce wypadek przy pracy. Ma jednak nikłe szanse w sporze z pracodawcą. Inaczej byłoby, gdy potrafił wykazać, że mimo niezachowania procedur do wypadku nie doszłoby, gdyby nie wadliwe działanie urządzenia.
Pracodawca może też szukać usprawiedliwienia w tym, że szkodę spowodowała osoba trzecia. Rzeczywiście jest to przyczyna, która wyłącza odpowiedzialność na zasadzie ryzyka. Wymaga to jednak identyfikacji tej osoby (wyrok SN z 8 listopada 1988 r., II CR 315/88).
Z reguły jednak nie będzie możliwe ustalenie w sposób pewny, czy dana osoba jest rzeczywiście „trzecią” w rozumieniu tego przepisu i jego wykładni, tj. czy chodzi o osobę, za którą przedsiębiorstwo nie odpowiada z jakiejkolwiek podstawy lub pozostającą całkowicie poza jego ruchem.
Ponadto, jak wskazał SN w uzasadnieniu, brak ustalenia osoby wyłącznie winnej szkody uniemożliwiałoby poszkodowanemu przez ruch przedsiębiorstwa w ogóle uzyskanie odszkodowania. To stanowi, że powołanie się przedsiębiorstwa na anonimową osobę trzecią nie wystarczy, a brak ustalenia tej osoby należy objąć jego ryzykiem i nie obciążać poszkodowanego.
Autor jest adwokatem, współpracuje z Kancelarią Prawniczą C.L. Jezierski sp.j. w Warszawie