Przepisy zakazują porozumień między przedsiębiorcami, które ograniczałyby konkurencję. W praktyce tak traktowane są często nawet nieświadomie zamieszczane w umowach klauzule czy takie same działania podejmowane przez kilka firm w tym samym czasie. Dla przedsiębiorców to przestroga. Porozumienia nie muszą być bowiem zawierane w formie pisemnej, aby zostały uznane za ograniczające konkurencję.
Co mówią przepisy
Ustawa z 17 lutego 2007 o ochronie konkurencji i konsumentów (DzU nr 50, poz. 331 ze zm.)
precyzyjnie określa w art. 4 pkt 5, co należy rozumieć przez porozumienia. Będą to nie tylko umowy zawierane między przedsiębiorcami, związkami przedsiębiorców oraz przedsiębiorcami i ich związkami (czyli typowe porozumienia, których treścią i celem jest ograniczenie lub eliminacja konkurencji), ale też niektóre postanowienia tych umów.
Za porozumienie uznawane będą również uzgodnienia (i to dokonane w jakiejkolwiek formie przez dwóch lub więcej przedsiębiorców lub ich związki, czyli również ustne ustalenia, które nie zostały zamieszczone w żadnym dokumencie) a także uchwały lub inne akty związków przedsiębiorców lub ich organów statutowych (np. przeróżne rekomendacje, okólniki czy nawet same statuty związków).Z porozumieniami antykonkurencyjnymi można spotkać się również w relacjach dostawca – dystrybutor czy hurtownik – detalista (tzw. porozumienia wertykalne).