Na pewno zdarzyło nam się zatrzymać przed sklepem i pomyśleć, że przypomina on salon innej marki (najpewniej renomowanej), na przykład widziany w innym kraju. Powstaje zatem pytanie, czy można naśladować dobre pomysły na biznes?
Co tak naprawdę podlega ochronie? Jak chronić innowacyjny sposób sprzedaży.
Fałszywe salony w Chinach
W mieście Kunming w Chinach, jak donosiły media, są sklepy imitujące salony znanych marek globalnych. Informowały one o punktach „Apple Stoer”, opatrzonych nawet słynnym logo „jabłka”, udających sklepy renomowanego producenta elektronicznych gadżetów. Media pisały także o salonie meblowym, który wzorował się na sklepach Ikei.
Salon „11 Furniture” podpatrzył u szwedzkiego giganta pomysł na organizację i wystrój wnętrz, m.in. kolory niebieski i żółty, makiety pomieszczeń urządzonych za pomocą produktów, które można nabyć w sklepie. Były nawet miniaturowe ołówki, którymi klienci mogą zapisywać nazwy interesujących ich towarów, aby łatwiej je potem odnaleźć w magazynie. W budynku skopiowano także pomysł prowadzenia restauracji dla gości, urządzonej w minimalistycznym skandynawskim stylu, nawiązującym do wystroju tej z Ikei.