Angaż rozwiązuje się za wypowiedzeniem, bez wypowiedzenia, na mocy porozumienia stron, z dniem ukończenia pracy, dla której został zawarty i z upływem okresu, na jaki go przyjęto (art. 30 § 1 kodeksu pracy). Ten ostatni sposób dotyczy kontraktów terminowych, w tym w szczególności na czas określony.
Czasami warto poczekać
Jeśli strony w ten sposób chcą zakończyć współpracę, nie muszą podejmować żadnych działań, zwłaszcza wypowiadać umowy. Wystarczy, że poczekają, aż upłynie dzień lub zajdzie wskazane w niej zdarzenie. Skutek w postaci rozwiązania kontraktu nastąpi z mocy prawa (por. wyrok Sądu Najwyższego z 5 czerwca 1987, I PR 22/87).
Taki tryb zakończenia stosunku pracy ma swoje plusy i minusy. Do tych pierwszych należy przede wszystkim brak sądowej kontroli, z jaką pracodawca musi się liczyć przy rozwiązaniu angażu za wypowiedzeniem (wymogi formalne, art. 50 § 3 k.p.) – jeśli taka możliwość jest dopuszczalna i została w niej przewidziana – lub bez wypowiedzenia (zasadność zwolnienia i wymogi formalne, art. 59 k.p.).
Do minusów zalicza się głównie powstrzymanie się przed czynnościami prowadzącymi do wcześniejszego rozstania. Nawet jeśli pracownik nie zasługuje na to, żeby dotrwać do końca kontraktu.
Jednoznacznie wynika z tego, że taki sposób zerwania więzi może być korzystny przede wszystkim dla szefa. Zazwyczaj wtedy, gdy do przewidzianego w angażu dnia lub zdarzenia pozostało niewiele czasu (np. tydzień), nie ma pewności co do słuszności wymówienia (np. zasadności przyczyny) lub nie zgromadzono dowodów wystarczających na dyscyplinarne zwolnienie (np. świadków picia alkoholu).