Od ubiegłego roku przedsiębiorcom, którzy sprowadzają ogniwa (także jako elementy w sprzedawanych przez siebie urządzeniach), zmieniły się zasady rozliczeń. Za 2011 r. po raz pierwszy rozliczają się bowiem nie na podstawie ustawy o obowiązkach przedsiębiorców w zakresie gospodarowania niektórymi odpadami oraz o opłacie produktowej, ale zgodnie z ustawą o bateriach i akumulatorach. Zamiast uprościć, zwiększyła ona obowiązki sprawozdawcze i opłatowe (patrz ramka).
– Rozliczenia powinny być znacznie prostsze – przyznaje Michał Korkozowicz z firmy Reba zajmującej się wyręczaniem przedsiębiorców w obowiązkach wynikających z przepisów o bateriach i akumulatorach. – Sprawozdań w ogóle nie powinni składać ci, którzy sprowadzają niewielkie ilości ogniw. Dziś bowiem sprawozdania muszą składać wszyscy przedsiębiorcy, bez względu na to, ile ogniw sprowadzają.
Kwity, za które trzeba płacić
Michał Korkozowicz tłumaczy, że standardowe, sporządzane w wersji papierowej, sprawozdanie zajmuje ok. dwóch stron formatu A4. Ale do jednego z nich dołącza się wykaz punktów zbierania, z którymi firma ma zawartą umowę. W wypadku przedsiębiorców, którym pomaga w ekoobowiązkach Reba, jest to 400-stronicowa lista. – Zamieściliśmy ją na płycie CD – mówi Korkozowicz. – Mam nadzieję, że urzędy marszałkowskie to uznają.
Za każde z pięciu sprawozdań firma, która wynajmuje do rozliczeń specjalistów, płaci ponad 30 zł. W sumie więc kwota przekracza 150 zł.
– Ze względu na wciąż znaczący handel nielegalnymi kwitami nie widzę możliwości ograniczenia obowiązków sprawozdawczych, przynajmniej w zakresie zużytego sprzętu elektrycznego i elektronicznego – twierdzi Grzegorz Skrzypczak, prezes organizacji odzysku ElektroEko. – Zwłaszcza dopóki nie powstanie działający online system informatyczny monitorujący zarówno to, ile sprzętu jest zbierane i przetwarzane, jak i związane z tym faktury oraz przepływy finansowe.