Łagodniejsza ingerencja parlamentu zapewne będzie łatwiejsza do ewentualnej obrony przed Trybunałem Konstytucyjnym, a i tak może zmuszać banki do negocjacji umów.
[srodtytul]Kolejne podchody[/srodtytul]
W pierwszym pomyśle, wicepremiera Pawlaka, mówiło się o unieważnieniu umów opcji zawartych z naruszeniem wymagań dyrektywy MiFID, która nakazuje bankom ostrzeganie klientów przed ryzykiem związanym z kupnem instrumentów finansowych, zwłaszcza opcji.
Kolejna wersja PSL już nie jest tak radykalna i koncentruje się na szybkim wcieleniu w życie dyrektywy oraz obowiązkowych negocjacjach, w ostateczności mówi o unieważnieniu. Z kolei pomysł PiS ma umożliwić przedsiębiorcom zmianę wysokości długu z opcji, zawieszenie egzekucji z tych kontraktów oraz ułatwienie prowadzenia procesu, zanim przyjdzie do nich komornik.
Autorski projekt przygotował też senator Piotr Andrzejewski. – Projekt polega na tym, że umowy, w zakresie, w jakim ich skutki można było racjonalnie przewidzieć (ruchy kursu), byłyby nadal ważne, a w zakresie, w jakim tę przewidywalność (normalność) przekroczyły – byłyby unieważnione zgodnie z zasadą rebus sic stantibus – wyjaśnia „Rz”.