Kolejne miesiące przynoszą stałe pogarszanie się wyników pracy sądów. Rozpoznanie spraw dalej się spowalnia. Pogarszają się także warunki pracy sędziów, a hejt wylewający się na nich z różnych stron nie poprawia atmosfery pracy. Nie widać też realnych propozycji naprawy tej sytuacji.
Dlatego też wydaje się, że warto wrócić do nieco już zapomnianej koncepcji powołania sędziów pokoju. Zakładała ona, że sędziowie ci mieliby rozstrzygać nieskomplikowane sprawy karne (wykroczeniowe) oraz cywilne o niewielkiej wartości przedmiotu sporu. Spraw takich są w sądach tysiące i przejęcie ich przez sędziów pokoju dałoby szansę na odciążenie sądów powszechnych. Byłaby to realna pomoc.
Czytaj więcej
Pilotaż tego rozwiązania ma ruszyć 1 lipca 2024 r. w jednym – najmniejszym – Sądzie Okręgowym w Opolu. Od lipca 2029 r., jeśli się sprawdzi – w cał...
Mniej czasu i pracy
Dzięki przekazaniu do sądów pokoju doszłoby bowiem do zmniejszenia wpływu spraw do sądów powszechnych i powstałaby możliwość nadrobienia narastających stale zaległości.
Ponadto skierowanie tego rodzaju spraw do sędziów pokoju wpłynęłoby także na szybkość trwających już postępowań, co przy ogromnym obciążeniu sędziów jest stałą bolączką sądów. Obywatele uzyskaliby dzięki temu szanse na rozpoznanie ich spraw w realnym terminie. Nasze państwo nie musiałoby także płacić kolejnych odszkodowań za przewlekłość postępowań.
Wprawdzie podnoszone są argumenty, że sprawy te i tak ostatecznie trafiałyby ze środkami odwoławczymi do sądów rejonowych, jednak jest to tylko część prawdy. Ze statystyki wynika bowiem, że spraw tych byłoby jednak zdecydowanie mniej.
Nie wszystkie bowiem orzeczenia wydane przez sędziów pokoju byłyby zaskarżane przez strony. Część kończyłaby się zatem już w pierwszej instancji. Ponadto zwykle postępowania odwoławcze nie wymagają już tak obszernego postępowania dowodowego (np. słuchania świadków lub opinii biegłych), a znaczna ich część kończy się na pierwszym posiedzeniu.
Nawet zatem rozstrzygając środki odwoławcze od orzeczeń sędziów pokoju, sądy powszechne poświęcałyby już znacznie mniej czasu i pracy na zakończenie tych spraw. Korzyści dla obywateli i systemu wymiaru sprawiedliwości byłyby więc bardzo istotne. Tym bardziej że obecnie wobec odejść sędziów w stan spoczynku i zaniedbania władz w obsadzaniu powstających wakatów coraz bardziej brakuje w sądach rąk do pracy.
Kogo powoływać na sędziów pokoju
W poprzedniej kadencji parlamentu procedowano już projekt uregulowania sądów pokoju. Prace legislacyjne nie zostały jednak zakończone i obecnie trzeba by zacząć je od nowa. Uważam, że warto to zrobić. Warto także wrócić do założenia, że sędziami tymi powinni być dojrzali obywatele, wybierani w powiatach, w wyborach powszechnych (np. wraz z wyborami samorządowymi) na kilkuletnią kadencję.
Wyłanianie sędziów bezpośrednio przez obywateli jest rozwiązaniem w pełni demokratycznym i niewątpliwie zwiększającym udział czynnika społecznego w wymierzaniu sprawiedliwości. Pozwoliłoby to również na dopływ świeżej krwi do wymiaru sprawiedliwości oraz udział w nim obywateli cieszących się faktycznym poparciem społecznym.
Byłoby też szansą na odbudowę zaufania społecznego do sądów, gdyż wymierzaniem sprawiedliwości miałyby zajmować się osoby wybrane bezpośrednio przez społeczności lokalne oraz postrzegane przez nie jako uznane autorytety.
Osobom takim nie można by zarzucać kastowości oraz oderwania od realiów lokalnego życia społecznego. Tak wybrani sędziowie powinni korzystać z gwarancji niezawisłości, nieusuwalności oraz posiadać walor apolityczności. Powinni także na czas kadencji sędziego zrezygnować z innych form zarobkowania oraz działalności politycznej i koncentrować się wyłącznie na pracy orzeczniczej.
Wymagania dla orzekających
Uważam, że sędziami pokoju powinny być osoby posiadające wyższe wykształcenie prawnicze lub administracyjne. Nawet bowiem w drobnych sprawach konieczne jest posiadanie choćby podstawowej wiedzy z zakresu prawa.
Jest to konieczne, aby należycie ocenić stan faktyczny sprawy, a później wydać sprawiedliwy i wykonalny wyrok. Zwłaszcza w sprawach cywilnych, często bardziej zawiłych prawnie, wydaje się to nieodzowne. Warto też zwrócić uwagę na specyfikę języka aktów prawnych i wiele zdefiniowanych tam pojęć, które w języku potocznym nie funkcjonują lub mają czasami odmienne znaczenie.
Przyswojenie ich i prawidłowe zastosowanie mogłyby być dla osób bez prawniczego wykształcenia bardzo trudne i czasochłonne. Nadto ich rozstrzygnięcia mogłyby być wadliwe, niejasne lub niewykonalne, co byłoby zaprzepaszczeniem korzyści wynikających z powołania tych sędziów. Oczywiście ustanowienie takiego wymagania dla sędziów pokoju znacznie zawęża grono potencjalnych kandydatów, niemniej wydaje się, że jest to konieczne dla zapewnienia sprawnego działania tych sądów.
Zdaję sobie sprawę, że ukształtowanie i powołanie do orzekania instytucji sędziów pokoju jest zadaniem bardzo skomplikowanym i wielowątkowym zarówno pod względem legislacyjnym, jak i organizacyjnym. Wydaje się jednak, że warto podjąć się tego zadania, jeśli poważnie myśli się o realnym poprawieniu sytuacji wymiaru sprawiedliwości, a nie tylko koncentruje na wymianie kadry zarządzającej i usunięciu ze służby prawdziwie niezależnych.
Autor jest sędzią Sądu Okręgowego w Kielcach, członkiem Zrzeszenia Sędziowie RP