Jest bardzo groźny, bo prowadzi do dezinformacji, a ta wywołuje obawy i strach wśród wielu obywateli. I to nie tylko w sprawach drobnych, ale i najpoważniejszych, państwowych – może nawet i związanych z bezpieczeństwem nas wszystkich. Zagrożenia mogą dotyczyć spraw politycznych, społecznych, oszustw, szantażów czy naruszenia prywatności.
Aparat państwa, parlament, ministrowie, wciąż zgłaszają propozycje zmian ustaw, które mają nas i Polskę chronić przed skutkami gwałtownie zmieniającej się rzeczywistości technologicznej. Warto, aby pomysłodawcy zmian wzięli pod uwagę także takie zjawiska, jak propaganda i dezinformacja. Trzeba cały czas pamiętać, że obraz połączony z ostrym komentarzem ujrzany jako pierwszy wpływa najmocniej na odbiorcę. Odkręcanie takich „informacji” i uspokajanie wytrąconego z równowagi społeczeństwa jest wtedy trudniejsze.
Takich sytuacji może być więcej i pewnie niestety będzie. Takie czasy. Prawnicy uważają, że przepisy prawa krajowego nie odnoszą się wprost do tego rodzaju treści, a istniejąca ochrona prawna, dotycząca np. ochrony dóbr osobistych czy ochrony prawnokarnej, jest niedostosowana do inwazyjności skutków nielegalnego deepfake. A może wśród setek nowelizacji ustaw – nie mniej ważnych – warto pomyśleć także o tych regulacjach.
Udawanie, że problemu nie ma lub jest marginalny, sytuacji nie rozwiąże i jej nie poprawi. Faktem jest, że każdy nowy, nawet najlepszej jakości zapis w nowo uchwalonej ustawie problemu nie rozwiąże.