Decydując się na kandydowanie do Krajowej Rady Sądownictwa, mieliśmy jednak pełną świadomość, że będziemy musieli z takimi się mierzyć. Nie mogło być inaczej, skoro od 11 lat jako kraj tkwimy w permanentnym kryzysie konstytucyjnym. Od 2018 r. cały wymiar sprawiedliwości – od Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego po sądy powszechne, administracyjne i wojskowe – był systematycznie niszczony przez poprzednio rządzący obóz polityczny.
Dewastujące skutki przyniosły zmiany ustaw o Sądzie Najwyższym, ustroju sądów powszechnych, a wreszcie o Krajowej Radzie Sądownictwa, dopełnione tzw. ustawą kagańcową. W efekcie SN został niemal wyeliminowany z systemu niezależnego sądownictwa, system dyscyplinarny jest sparaliżowany, a prawie jedna trzecia sędziów została powołana na urząd z udziałem wadliwie ukształtowanej KRS (choć 1700 spośród tych osób to byli asesorzy lub osoby, które zdały egzamin sędziowski).