Po abonamentach medycznych imprezy jednoczące personel to kolejne bonusy dla personelu, na które czyhają organy podatkowe. Mimo to pracodawcy wciąż próbują uniknąć tej daniny. Uzasadniają, że w tej sytuacji nie da się ustalić indywidualnego przychodu przypadającego na jednego pracownika.
Zazwyczaj przecież firmy nie wiedzą, ilu zatrudnionych wzięło udział w przedsięwzięciu, ilu co zjadło i wypiło, kto obejrzał przedstawienie, a jeśli na przyjęcie zaproszono klientów, to jaka na nich przypada część konsumpcji i rachunku końcowego.
Bez konkretnego przychodu
Zakłady twierdzą, że nie ma tu w ogóle mowy o powstaniu przychodu ze stosunku pracy. I trzeba przyznać, że często wygrywają przed wymiarem sprawiedliwości, np. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 11 stycznia 2011 r. (II FSK 1531/09) czy orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 24 października 2011 r. (III SA/Wa 555/11).
Według pierwszego wyroku „nie sposób określić zakresu korzyści uzyskanej przez konkretnego pracownika z tytułu sfinansowania przez pracodawcę kosztów imprezy integracyjnej. Dla opodatkowania istotne jest natomiast to, czy danemu pracownikowi można przypisać konkretny, a nie statystyczny przychód. Nie można bowiem ustalać przychodu w drodze arytmetycznego działania polegającego na podzieleniu kosztów imprezy integracyjnej przez liczbę pracowników biorących w niej udział. Przepisy updof nie dają podstaw do wykonania takiego działania".
Według fiskusa można, a nawet trzeba
Organy podatkowe są innego zdania i żądają zaliczek od imprez integracyjnych. Jeśli jeszcze w zeszłym roku można było dostrzec w ich wykładni wahanie, to tegoroczna jest już jednolicie profiskalna.