Redakcji „Rz" udało się dotrzeć do uzasadnienia wyroku Sądu Najwyższego, w którym potwierdza on prawo ZUS do ściągania od menedżerów wysokich składek na ubezpieczenia społeczne. Chodzi nawet o kilkadziesiąt tysięcy menedżerów, którzy zajmują najwyższe, więc także najlepiej płatne stanowiska w spółkach kapitałowych.
Prezes zarządza osobiście
Wielu z nich zakłada oddzielną działalność gospodarczą i wybiera ją jako podstawę ubezpieczenia. Dzięki temu zamiast płacić wysokie składki od swoich kontraktów, płacą 1 tys. zł miesięcznie zryczałtowanych składek z działalności gospodarczej. Sąd Najwyższy w wyroku z 12 listopada 2014 r. stwierdził jednak, że jeśli taki menedżer jest jednocześnie członkiem zarządu, to nie może być traktowany jako osoba prowadząca działalność gospodarczą w tym zakresie.
– Sąd uznał, że kontrakt menedżerski zawarty z członkiem zarządu nie może być przez niego samodzielnie rozliczany jako wykonywany w ramach biznesu – mówi Krzysztof Gąsior, adwokat w K&L Gates Jamka sp.k. – Składki powinny być opłacane przez spółkę jak przy umowie zlecenia.
Przykładowo menedżer zarabiający 10 tys. zł miesięcznie dostanie wtedy do kieszeni niecałe 7,3 tys. zł. Przed oskładkowaniem zarobiłby ponad 1,1 tys. zł więcej. Problem w tym, że kolejne 2 tys. zł składek musi dołożyć zatrudniająca go spółka.
Jak ominąć wyrok
– Warto zwrócić uwagę, że wyrok nie dotyczy członków zarządu, którzy nie zawarli umowy ze spółką, ale otrzymują od niej wynagrodzenie na podstawie uchwały rady nadzorczej lub zgromadzenia wspólników/akcjonariuszy – mówi Przemysław Stobiński, radca prawny w kancelarii CMS Cameron McKenna. – Samo powołanie w skład zarządu i wypłata wynagrodzenia z tego tytułu, przy braku osobnej umowy (umowy o pracę, umowy o świadczenie usług) nadal nie stanowi osobnego tytułu do obowiązkowych ubezpieczeń społecznych menedżera. Innym rozwiązaniem potwierdzonym w tym wyroku jest objęcie zarządzania nad spółką bez zasiadania w składzie jej zarządu. W takim przypadku menedżer może działać jako podmiot profesjonalny doradzający zarządowi w prowadzeniu spółki. Nie ma jednak pewności, że taką argumentację podzieli ZUS w trakcie kontroli danej spółki.