Wyroki sądowe często zawierają bardzo dobre historie, a stany faktyczne bywają absolutnie niepodrabialne. Mam też wrażenie, że im wyższy sąd, im ważniejszy sąd, tym ciekawsze historie do niego trafiają. W Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej jest ich naprawdę dużo. Zapewne wynika to z faktu, że sprawa, aby trafić do Trybunału z pytaniem prejudycjalnym, zwykle przechodzi przed dwie, a czasem trzy instancje krajowe, a do tego zawiera w sobie taki dylemat prawny, którego sądy krajowe nie odważyły się rozstrzygnąć. Albo z powodów pryncypialnych uznały, że sprawa i wydany w niej wyrok powinny nabrać większego rozgłosu.