Reklama

Katarzyna Wójcik: Kompromis ma swoją cenę

Reforma inspekcji pracy jest przykładem legislacyjnego kompromisu. Powstają z konieczności pogodzenia sprzecznych interesów, politycznych oczekiwań i ograniczeń systemowych. Efekt bywa daleki od ideału.
Reforma inspekcji pracy jest przykładem legislacyjnego kompromisu

Reforma inspekcji pracy jest przykładem legislacyjnego kompromisu

Foto: Adobe Stock

Od lat trudno było ignorować problem fikcyjnego samozatrudnienia i nadużywania umów cywilnoprawnych w sytuacjach, które odpowiadają zatrudnieniu pracowniczemu. Skutki boleśnie odczuwała słabsza strona umowy. Naprawić ma to reforma inspekcji pracy, ale nie wszystkie jej elementy są spójne. Np. osoba, wobec której ustalono istnienie stosunku pracy, nie uzyska na podstawie decyzji PIP świadczeń za okres wcześniejszej współpracy – wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych czy ekwiwalentu za niewykorzystany urlop. Ich dochodzenie nadal będzie wymagało wytoczenia powództwa o ustalenie istnienia stosunku pracy z mocą wsteczną. Więcej na ten temat można przeczytać w artykule pt. „Inspekcja wyda decyzję, ale i tak trzeba będzie pójść do sądu”.

Czytaj treści PRO.RP.PL za 39 zł miesięcznie!

Zyskaj dostęp do rzetelnych analiz, opinii ekspertów i kluczowych prognoz gospodarczych. Poznaj fakty, które kształtują biznes, prawo oraz społeczeństwo.

Buduj swoją przewagę. Subskrybuj profesjonalne treści publikowane wyłącznie w pro.rp.pl.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama