Deregulacja: mniej barier, więcej możliwości dla Polski i Polaków. Taka treść wita odwiedzających stronę internetową zespołu ds. deregulacji Rafała Brzoski. Czy ten ambitny cel ma szansę na realizację w związku z propozycjami dotyczącymi działalności funduszy inwestycyjnych i produktów oferowanych z ich udziałem? Sprawdzamy.
Jeden rachunek zamiast dziesięciu
Idea oszczędzania na przyszłość poprzez dokonywanie niewielkich, dobrowolnych lub systematycznych wpłat nie jest obca klientom towarzystw funduszy inwestycyjnych (TFI). Od wielu lat polskie TFI oferują inwestorom detalicznym przystępne cenowo rozwiązania, takie jak np. pozaustawowe plany (programy) systematycznego oszczędzania czy IKE oraz IKZE, działające w oparciu o zasady określone przepisami prawa. Ich wspólną cechą jest to, że dedykowane przede wszystkim klientom detalicznym, ukierunkowane są one na długoterminowe gromadzenie środków na cele definiowane indywidualnie przez inwestorów, w tym związane np. z edukacją dzieci lub z przyszłą emeryturą. W wielu przypadkach takie produkty umożliwiają inwestorom również dywersyfikację wpłat pomiędzy fundusze inwestycyjne reprezentujące m.in. różne klasy aktywów, obszary geograficzne czy sektory gospodarki. Problem polega na tym, że w takich okolicznościach fundusze zobowiązane są do prowadzenia w ramach jednego produktu finansowego wielu rachunków bankowych dla wpłat, jeżeli produkt jest oferowany przez więcej niż jeden fundusz – wskazują autorzy zmian do ustawy o funduszach inwestycyjnych oraz prawa bankowego. Brak możliwości dokonywania wpłat na jeden rachunek z perspektywy klientów stanowi niepotrzebną komplikację, uciążliwą szczególnie dla tych spośród uczestników funduszy, którzy w trosce o systematyczność wpłat chcieliby ustanowić zlecenie stałe. W tym kontekście postulat zniesienia absurdalnych przeszkód w oszczędzaniu na przyszłość zasługuje niewątpliwie na aprobatę.
MiFID II do poprawki? Koniec z gold-plating?
Unijne regulacje dotyczące rynku kapitałowego wdrażane są do polskiego porządku prawnego bardzo często w taki sposób, że obowiązki przewidziane przepisami UE uzupełnia się poprzez wprowadzanie decyzją krajowego prawodawcy dodatkowych wymogów, które nie są konieczne dla celów prawidłowej transpozycji. Tego typu rozwiązania krajowe, nadmiarowe wobec unijnego prawa, stawiają polskie instytucje finansowe w gorszej sytuacji wobec podmiotów zagranicznych, które na swoich rodzimych rynkach nie są poddawane takim nierzadko rygorystycznym ograniczeniom i nie ponoszą kosztów związanych z ich przestrzeganiem. Nie sprzyja to ani konkurencyjności polskich instytucji finansowych, ani rozwojowi naszego rynku. Przykład tego rodzaju praktyki stanowią referujące do tzw. Dyrektywy MiFID II regulacje prawa krajowego, które normują zasady związane z dystrybucją jednostek uczestnictwa funduszy inwestycyjnych otwartych (FIO). Autorzy propozycji zmierzającej do zmiany stanu prawnego w tej materii zwracają uwagę, że w Polsce fundusze inwestycyjne dystrybuowane są głównie poprzez sieci oddziałów banków. Banki mogą oferować zarówno własne fundusze, jak i obce (tzw. otwarta architektura), ale mogą również ograniczyć ofertę inwestycyjną do własnych funduszy (tzw. zamknięta architektura).
Obowiązki nakładane w obszarze dystrybucji jednostek w związku z wdrożeniem MiFID II ukierunkowane zostały na ochronę inwestorów detalicznych, m.in.:
– poprzez dążenie do większej transparentności dla inwestorów w zakresie kosztów związanych z inwestowaniem w fundusze inwestycyjne,