Reklama
Reklama

Czy warto jeszcze kierować sprawy do sądu?

Im więcej problemów ma system sądowy sam w sobie, tym większego znaczenia nabierają metody pozwalające na uniknięcie poddania sporu pod rozstrzygnięcie sądu powszechnego.
Czy warto jeszcze kierować sprawy do sądu?

Foto: Adobe Stock

Jeszcze stosunkowo niedawno pytanie, czy skierować sprawę do sądu, miało w praktyce prawniczej odpowiedź jednoznaczną. Jeśli strony nie były w stanie porozumieć się co do rozwiązania sporu, naturalnym krokiem było wniesienie pozwu i oczekiwanie na rozstrzygnięcie niezawisłego sądu. Taki model funkcjonowania obywateli wydawał się oczywisty.

Dziś jednak coraz częściej pojawia się inne, bardziej fundamentalne pytanie: czy proces sądowy rzeczywiście jest jeszcze najbardziej optymalnym sposobem rozwiązywania sporów cywilnych?

Nie chodzi przy tym wyłącznie o problem przewlekłości postępowań, który od lat pozostaje jednym z najbardziej widocznych mankamentów polskiego wymiaru sprawiedliwości. Problem jest znacznie głębszy. Dotyczy bowiem jednocześnie organizacji sądownictwa, stabilności orzecznictwa, ekonomii procesu oraz rosnącej krytyki społecznej wobec niepewności rozstrzygnięć sądowych.

W efekcie coraz więcej osób zaczyna traktować proces sądowy jako rozwiązanie ostateczne, którego – o ile to możliwe – należy unikać, a nie jako naturalny mechanizm ochrony praw. W medycynie wykształciło się pojęcie „zapobiegać, a nie leczyć”. Podobnie – do sporów sądowych nie należy dopuszczać.

Wysokie ryzyko

Proces cywilny coraz częściej przypomina przedsięwzięcie o niepewnym wyniku i znaczących kosztach.

Reklama
Reklama

Już samo wniesienie pozwu wymaga poniesienia opłaty sądowej. Zgodnie z art. 13 ust. 1 ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych opłata stosunkowa wynosi co do zasady 5 proc. wartości przedmiotu sporu. W sporach gospodarczych oznacza to często konieczność poniesienia opłaty liczonej w dziesiątkach lub setkach tysięcy złotych jeszcze przed rozpoczęciem procesu. To jednak dopiero początek. Do kosztów procesu należy doliczyć zaliczki na wynagrodzenie biegłych, koszty zastępstwa procesowego strony przeciwnej oraz honorarium prawnika, który prowadzi naszą sprawę.

W wielu sprawach rzeczywisty koszt prowadzenia sporu okazuje się znacznie wyższy, niż początkowo zakładano. Zdarza się przy tym, że proces trwa na tyle długo, iż nawet wygrana nie rekompensuje czasu i zasobów poświęconych na jego prowadzenie. Do tego dochodzą mniej oczywiste koszty niematerialne: wieloletni stres, zamrożenie środków finansowych czy pogorszenie relacji społecznych lub gospodarczych.

Stały element krajobrazu

O przewlekłości postępowań sądowych mówi się w Polsce od lat. Problem ten był wielokrotnie przedmiotem krytyki ze strony Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Postępowania gospodarcze potrafią trwać wiele lat, szczególnie gdy w sprawie pojawia się konieczność przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego. Kolejne opinie uzupełniające, zarzuty stron i wnioski dowodowe sprawiają, że proces stopniowo zamienia się w wieloletni projekt proceduralny.

Dla przedsiębiorców oznacza to jedno – dochodzenie roszczeń w sądzie coraz rzadziej jest szybkim sposobem rozwiązania sporu.

Niepewność instytucjonalna

Do problemów organizacyjnych doszła w ostatnich latach również kwestia stabilności instytucjonalnej sądownictwa.

Reklama
Reklama

Spór o sposób powoływania członków Krajowej Rady Sądownictwa oraz status części sędziów nominowanych w ostatnich latach (tzw. neosędziowie) doprowadził do sytuacji, w której zagadnienie niezależności sądów stało się przedmiotem licznych sporów prawnych.

Krytyczne w tej mierze orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka czy Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej nie oznaczają automatycznej nieważności wszystkich wyroków wydanych przez sędziów powołanych w tym trybie. Nie zmienia to jednak faktu, że w praktyce prowadzą do powstania dodatkowych sporów proceduralnych oraz zwiększają poczucie niepewności społecznej co do stabilności systemu.

Z punktu widzenia obywateli oznacza to jednak, że proces sądowy staje się jeszcze mniej przewidywalny.

Istnieją alternatywy

W tej sytuacji coraz większego znaczenia nabierają alternatywne metody rozwiązywania sporów. Pierwszą z nich jest mediacja, uregulowana w art. 183¹–183¹ k.p.c. Jej istotą jest umożliwienie stronom wypracowania rozwiązania konfliktu przy udziale neutralnego mediatora. Ugoda zawarta przed mediatorem, po jej zatwierdzeniu przez sąd, ma moc ugody sądowej (art. 183¹ § 1 k.p.c.).

Drugim rozwiązaniem jest arbitraż. Zgodnie z art. 1161 § 1 k.p.c. strony mogą w drodze umowy poddać spór pod rozstrzygnięcie sądu polubownego.

W wielu sporach gospodarczych arbitraż okazuje się rozwiązaniem bardziej efektywnym niż proces przed sądem powszechnym. Pozwala bowiem wybrać arbitrów posiadających specjalistyczną wiedzę oraz prowadzić postępowanie w sposób bardziej elastyczny. Nie oznacza to oczywiście, że arbitraż jest rozwiązaniem uniwersalnym. Postępowanie arbitrażowe bywa kosztowne, a wyrok arbitrażowy może zostać zaskarżony skargą o jego uchylenie (art. 1205–1211 k.p.c.).

Reklama
Reklama

Sąd powszechny jako ostateczność

Pomimo wszystkich problemów sąd powszechny pozostaje fundamentem systemu ochrony prawnej. W wielu sytuacjach skierowanie sprawy do sądu jest po prostu nieuniknione.

Dotyczy to w szczególności przypadków, w których konieczne jest przerwanie biegu przedawnienia (art. 123 § 1 pkt 1 k.c.), uzyskanie orzeczenia o charakterze konstytutywnym lub wyegzekwowanie roszczenia. Nie zmienia to jednak faktu, że z perspektywy praktyki gospodarczej proces sądowy coraz częściej staje się narzędziem ostatecznym – używanym wtedy, gdy wszystkie inne metody rozwiązania sporu zawiodły.

Zmiana myślenia

Najważniejsza zmiana w podejściu do sporów cywilnych nie dotyczy jednak samych procedur. Dotyczy sposobu myślenia o konflikcie prawnym. Jeszcze niedawno celem sporu było jego wygranie. Dziś coraz częściej celem staje się szybkie i racjonalne zakończenie konfliktu – nawet jeśli oznacza to głęboki kompromis.

Aktualnie kilkuletni proces sądowy rzadko bywa realnym zwycięstwem dla którejkolwiek ze stron, a częściej – pyrrusowym.

Dlatego paradoks współczesnego myślenia o sporach sądowych polega na tym, że im więcej problemów ma system sądowy sam w sobie, tym większego znaczenia nabierają metody pozwalające na uniknięcie poddania sporu pod rozstrzygnięcie sądu powszechnego.

Reklama
Reklama

Sąd powszechny wciąż pozostaje fundamentem demokratycznego państwa prawa. Niemniej rozsądny uczestnik obrotu gospodarczego wolałby nie sprawdzać jego skuteczności bez wyraźnej potrzeby.

autor: Piotr Szymczyk - radca prawny, kancelaria Sendero

Nawigator prawny Poradnik
Gospodarka wodna pod presją – prawo, inwestycje i azotany
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Nawigator prawny Poradnik
Kto powinien reprezentować fundację rodzinną w organizacji?
Nawigator prawny Poradnik
Kto podlega zgłoszeniu do CRBR
Nawigator prawny Poradnik
Dyktatura większości? Art. 20 k.s.h. jako tarcza przed wrogim rozwodnieniem kapitału
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama