Pismo z gminy informujące, że na prywatnej działce stwierdzono inwazyjny gatunek obcy (IGO), nie jest zwykłą informacją porządkową. Może ono uruchamiać realne obowiązki po stronie właściciela albo innego podmiotu władającego nieruchomością: konieczność przeprowadzenia działań zaradczych, obowiązek udostępnienia terenu, a później także ryzyko obciążenia kosztami prac wykonanych przez gminę. Problem jest szczególnie doniosły przy takich gatunkach jak barszcz Sosnowskiego, groźny nie tylko dla przyrody, lecz także dla zdrowia ludzi.

Ustawa o gatunkach obcych tworzy mechanizm zgłaszania, wpisywania do Rejestru IGO i zwalczania gatunków stwarzających zagrożenie dla Unii albo dla Polski. Każdy, kto stwierdzi obecność takiego IGO w środowisku, powinien niezwłocznie zgłosić ten fakt wójtowi, burmistrzowi albo prezydentowi miasta. Zgłoszenie powinno wskazywać m.in. dane zgłaszającego, nazwę gatunku, liczbę okazów albo zajętą powierzchnię, miejsce i datę stwierdzenia oraz fotografię, jeżeli została wykonana. Dla właściciela najważniejszy jest jednak dalszy etap, czyli procedura z art. 16 ust. 6 i 7 ustawy.

Kto odpowiada za IGO?

Jeżeli regionalny dyrektor ochrony środowiska (RDOŚ) wprowadzi do Rejestru IGO informację o stwierdzeniu obecności w środowisku IGO stwarzającego zagrożenie dla Unii Europejskiej albo dla Polski, rozprzestrzenionego na szeroką skalę, zawiadamia o tym organ gminy. Następnie wójt, burmistrz albo prezydent miasta ustala podmiot władający odpowiedzialny za działania zaradcze i informuje go o stwierdzeniu IGO oraz o konieczności przeprowadzenia działań zaradczych. Właśnie na tym etapie właściciel ogrodu może otrzymać pismo, z którego wynika, że na jego nieruchomości stwierdzono np. barszcz Sosnowskiego.

Ustawa posługuje się pojęciem „podmiotu władającego”, a nie wyłącznie właściciela. Może nim być osoba fizyczna, osoba prawna albo jednostka organizacyjna władająca nieruchomością, na której stwierdzono IGO. W praktyce najczęściej będzie to właściciel, ale nie można wykluczyć także innej osoby lub jednostki faktycznie albo prawnie władającej terenem. Po otrzymaniu pisma warto więc sprawdzić, czy gmina prawidłowo ustaliła działkę, granice występowania gatunku oraz osobę odpowiedzialną. Podmiotem władającym może zaś być najemca, dzierżawca, a nawet posiadacz samoistny, legitymujący się jedynie faktycznym posiadaniem danej nieruchomości.

Zasadą jest, że w przypadku IGO rozprzestrzenionego na szeroką skalę, działania zaradcze na prywatnej nieruchomości przeprowadza podmiot władający. Nie jest to jedynie prośba o dobrowolne uporządkowanie ogrodu, ale ustawowy mechanizm przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się gatunku obcego. Działania muszą być prowadzone zgodnie z przepisami i w sposób odpowiedni do charakteru, zasięgu oraz rozmiaru oddziaływania IGO.

Rozporządzenie Rady Ministrów z 9 grudnia 2022 r. w sprawie listy inwazyjnych gatunków obcych przewiduje, że wobec roślin należących do IGO można stosować m.in. środki fizyczne, takie jak wykopywanie, wyrywanie, koszenie, ścinanie, zaorywanie, okrywanie czy usuwanie wierzchniej warstwy gleby, a także środki chemiczne, o ile są stosowane zgodnie z odrębnymi przepisami. Działania powinny być prowadzone tak, aby nie doszło do przypadkowego rozprzestrzenienia IGO, np. przez przenoszenie ziemi z nasionami lub częściami roślin zdolnymi do rozmnażania. Po użyciu trzeba oczyścić odzież roboczą, narzędzia, maszyny i środki transportu.

Jak uniknąć samodzielnego usuwania IGO?

Nie każdy właściciel będzie jednak w stanie bezpiecznie i we własnym zakresie przeprowadzić takie prace. Ustawa przewiduje możliwość złożenia do wójta, burmistrza albo prezydenta miasta wniosku o zwolnienie z obowiązku przeprowadzenia działań zaradczych. Wniosek należy złożyć niezwłocznie po otrzymaniu informacji z gminy. Podstawą jest brak możliwości przeprowadzenia działań we własnym zakresie, w szczególności ze względów finansowych. Przy barszczu Sosnowskiego znaczenie mogą mieć także względy bezpieczeństwa i konieczność skorzystania ze specjalistycznej pomocy.

Wniosek powinien zawierać dane wnioskodawcy, nazwę IGO, liczbę okazów albo powierzchnię zajętą przez gatunek, miejsce jego stwierdzenia oraz uzasadnienie braku możliwości przeprowadzenia działań we własnym zakresie. Konieczne jest też oświadczenie, że IGO objęty wnioskiem nie został wprowadzony do środowiska przez wnioskodawcę. Składa się je pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych oświadczeń.

Organ rozstrzyga w drodze decyzji w terminie 30 dni od dnia złożenia wniosku. Może zgodzić się na zwolnienie, a wtedy działania zaradcze przeprowadza za podmiot władający. Może też odmówić. Ustawa pozwala na odmowę m.in. wtedy, gdy obecność IGO nie stwarza zagrożenia dla zdrowia ludzi, koszt eliminacji nie przekracza 25 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę obowiązującego 1 stycznia roku otrzymania informacji, roślina zajmuje nie więcej niż 50% powierzchni nieruchomości albo wnioskodawca nie wykazał braku możliwości działania we własnym zakresie. Organ każdorazowo odmówi natomiast wówczas, gdy obecność IGO została spowodowana wprowadzeniem go do środowiska przez samego wnioskodawcę.

Wniosek o zwolnienie warto poprzeć dowodami: zdjęciami, opisem powierzchni, informacją o zagrożeniu dla zdrowia, ofertami specjalistycznych wykonawców, dokumentami finansowymi albo innymi okolicznościami wskazującymi, że samodzielne usunięcie gatunku jest realnie niemożliwe lub nadmiernie utrudnione. Im bardziej konkretne uzasadnienie, tym mniejsze ryzyko, że organ uzna twierdzenia właściciela za gołosłowne.

Konsekwencje ignorowania IGO

Bierność może być kosztowna. Jeżeli podmiot władający nie wystąpi o zwolnienie i nie przeprowadzi działań zaradczych we własnym zakresie w terminie roku od otrzymania informacji z gminy, wójt, burmistrz albo prezydent miasta może przeprowadzić działania zaradcze na jego koszt. Organ określa wówczas decyzją termin udostępnienia nieruchomości oraz zakres i sposób przeprowadzenia działań. Decyzja podlega natychmiastowemu wykonaniu, a władający ma obowiązek umożliwić wykonanie prac. Po ich zakończeniu organ wydaje decyzję określającą wysokość kosztów, sposób i termin zapłaty.

Trzeba też odróżnić bierne zaniechanie po otrzymaniu informacji z gminy od naruszenia zakazów dotyczących IGO. Samodzielne „pozbycie się problemu” przez wyrzucenie roślin za ogrodzenie, wywiezienie ziemi z nasionami albo przeniesienie okazów w inne miejsce może doprowadzić do rozprzestrzenienia gatunku i stworzyć dodatkowe ryzyka prawne. Ustawa przewiduje za naruszenie zakazów dotyczących IGO administracyjne kary pieniężne, odpowiedzialność wykroczeniową, a w najpoważniejszych przypadkach także odpowiedzialność karną.

Jak należy postąpić

Po otrzymaniu pisma z gminy trzeba zweryfikować, czy gatunek rzeczywiście znajduje się na naszej nieruchomości oraz ocenić, czy możliwe jest samodzielne i zgodne z prawem przeprowadzenie działań zaradczych. Jeżeli takich możliwości brak, wówczas należy niezwłocznie złożyć wniosek o zwolnienie. Jeżeli działania zostaną wykonane we własnym zakresie, trzeba zawiadomić o tym gminę.

Procedura z art. 16 ust. 6 i 7 ustawy o gatunkach obcych pokazuje, że prywatna nieruchomość nie jest wyłączona spod obowiązków środowiskowych. Wykrycie IGO w ogrodzie może oznaczać realny obowiązek działania, a w razie bierności również obowiązek zapłaty za działania wykonane przez gminę. Jednocześnie ustawa daje właścicielowi instrument ochrony przed nadmiernym ciężarem, zwłaszcza gdy usunięcie gatunku jest kosztowne, niebezpieczne albo wymaga specjalistycznego działania.

autor: dr Jakub Pokoj, radca prawny i partner w AVENTUM Kancelarii Prawnej Radców Prawnych i Adwokatów Malik, Pokoj i Partnerzy sp.p.