Wśród aromatów, które wydziela po wlaniu go do kieliszka, z łatwością można poczuć zapach owocu gruszki. Dobrze smakuje z czekoladą. O zaletach koniaku Martell Cordon Bleu przedstawiciele firmy Martell mogliby mówić bez końca. Jest według nich tym, czym Chanel nr 5 wśród perfum. Na każdym kroku podkreślają także, czym metody destylacji i leżakowania ich trunków różnią się od tych stosowanych przez konkurentów z Cognac i okolic.
Jednak nie o wszystkie firmy tu chodzi. Wojna o globalny rynek koniaków toczy się pomiędzy czwórką największych. Oprócz Martell są nimi Hennessy, Remy Martin i Courvoisier.
Baijiu ma konkurencję
Kiedy równo sto lat temu Cordon Bleu wchodził na rynek rodzina Martell, jego ówczesny producent, wybrała na jego uroczysty debiut Monte Carlo. Na premierę najnowszego koniaku Martell Chanteloup Perspective koncern Pernod Ricard, do którego od 2001 r. należy marka Martell, wyznaczył Szanghaj. Wśród zaproszonych znalazło się 500 chińskich VIP-ów. Największą atrakcją imprezy był występ wodnego baletu.
Wybór nie był przypadkowy. Chiny są Mekką globalnych producentów alkoholi, szczególnie tych najdroższych. Bogacący się i zafascynowani Zachodem Chińczycy są gotowi zapłacić dużo nie tylko za koniak, ale też za whisky czy wino. To właśnie oni są obecnie czołowymi konsumentami francuskich win Bordeaux i coraz chętnie kupują także tamtejsze winnice.
Co więcej piją zachodnie trunki w dużych ilościach, bo są znacznie słabsze niż ich najpopularniejszy napój spirytusowy baijiu. Koniak, kojarzony zazwyczaj ze starszym konsumentem, zaczynają kupować – wabieni kampaniami reklamowymi - nawet Chińczycy poniżej 30. roku życia.