Tym bardziej można jednocześnie zastrzec w angażu dłuższe wypowiedzenie stosunku pracy, nawet 12-miesięczne. Jednak zwolniony z naruszeniem tych klauzul ma małe szanse wywalczyć odszkodowanie przewyższające limity narzucone przez kodeks pracy (trzymiesięczne wynagrodzenie) – to esencja wyroku Sądu Najwyższego z 30 listopada 2012 r. (I PK 132/12).
Rozległe przywileje
Dwie przedstawicielki handlowe miały stałe umowy o pracę z dwiema spółkami z o.o. Angaże w obu miejscach pracy były dla nich bardzo korzystne: przyznawały 12-miesięczne wypowiedzenia i zwolnienie podczas ich trwania z obowiązku świadczenia pracy, z zachowaniem pensji. Nie pozwalały także pracodawcom na wręczenie im wypowiedzenia warunków pracy i/lub płacy oraz przewidywały czteromiesięczne odprawy na wypadek ich zwolnienia z przyczyn nieleżących po stronie pracownika.
W październiku 2007 r. pracodawcy naruszyli niemal wszystkie klauzule. Ponieważ przenosili swoje siedziby do innego miasta, złożyli kobietom wypowiedzenia warunków zatrudnienia z ofertą zmiany miejsca pracy oraz wyznaczyli krótsze okresy wypowiedzenia: w jednej spółce trzymiesięczne, a w drugiej – jednomiesięczne. Podwładne odmówiły, zasłaniając się trudnościami komunikacyjnymi i względami rodzinnymi.
Stosunki pracy uległy rozwiązaniu, a przy rozstaniu uzyskały tylko miesięczne odprawy w jednej spółce (kolejna zatrudniała poniżej 20 pracowników). Wkrótce zastąpili je tańsi koledzy.
W pozwie zwolnione domagały się utraconego wynagrodzenia za pełne 12-miesięczne okresy wypowiedzenia.