W polskim systemie prawa podatkowego od wielu lat widoczny jest proces wprowadzania przez ustawodawcę kolejnych należności publicznoprawnych, którym nadaje się coraz to bardziej fantazyjne nazwy. Wydaje się, że powodem takich działań jest niechęć polskiego ustawodawcy do słowa „podatek” z uwagi na jego negatywne społeczne konotacje. Przykładem tego zjawiska jest danina solidarnościowa. Za sprawą przyjętej nazwy danina solidarnościowa może nie jawić się dla zewnętrznego obserwatora jako kolejny podatek, lecz inna (kolejna) forma opłaty. Jednocześnie umiejscowienie daniny solidarnościowej w ustawie regulującej podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT), sposób w jaki danina ta została skonstruowana czy wreszcie odesłanie zawarte w ustawie o PIT do (jedynie) odpowiedniego stosowania przepisów ordynacji podatkowej, nakazują rozważenie jej czysto podatkowego charakteru.