Jaka jest nieruchomość, każdy widzi – chciałby powiedzieć niejeden podatnik, zaskoczony decyzją władz gminy nakładającą na niego podatek skalkulowany inaczej, niż się spodziewał. Zdarza się bowiem, że dana nieruchomość przestała służyć działalności gospodarczej albo została podzielona i częściowo sprzedana. Bywa jednak, że gminny fiskus nadal chce podatku od nieruchomości według stawki jak dla biznesu (czyli znacznie wyższej niż dla zwykłego Kowalskiego) albo od większej powierzchni.
Dzieje się tak często w majestacie prawa, choć decyzje o podatkach kłócą się z rzeczywistością. Dlaczego? Otóż ustawa – Prawo geodezyjne i kartograficzne przewiduje w art. 21, że „podstawę wymiaru podatków (...) stanowią dane zawarte w ewidencji gruntów i budynków". Ustawa ta wprawdzie nie należy do systemu podatkowego, ale obowiązuje. Często jednak zmiany statusu gruntów i budynków trafiają do ewidencji z kilkuletnim opóźnieniem.
Dla fiskusa, jak zresztą dla wszystkich władz, liczy się przede wszystkim to, co zapisano w ewidencji. Takiemu rozumowaniu sprzyjają też liczne wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego, np. z 8 grudnia 2009 r. (sygn. II FSK 1066/08). Sąd zauważył, że organy podatkowe nie są uprawnione do przyjęcia przy wymiarze podatku innej jego podstawy niż dane wskazane w ewidencji gruntów i budynków.
Ewidencja?nie jest święta
Nie oznacza to, że podatnik nie może próbować obalać fikcji wynikającej z ustawy i nieaktualnych ewidencji. Są też orzeczenia Naczelnego Sądu Administracyjnego (np. uchwała z 18 listopada 2013 r., sygn. II FPS 2/13), dopuszczające inny wymiar podatku, gdy rzeczywisty stan pozwala zaprzeczyć domniemaniu prawdziwości wpisów w ewidencjach. Dotyczy to np. dróg wewnętrznych, niepodlegających podatkowi. W tym samym wyroku sąd zauważył, że w niektórych przypadkach przepis o danych z ewidencji gruntów i budynków nie może mieć mocy absolutnej. W sytuacjach wątpliwych, zdaniem sądu, „decydować będzie stan faktyczny nieruchomości, do którego ustalenia zobligowany jest organ podatkowy".
Podstawą obalenia zapisów z ewidencji gruntów może być też art. 194 § 3 ordynacji podatkowej, który pozwala na przeprowadzenie dowodów przeciwko dokumentom urzędowym. Prawo geodezyjne i kartograficzne nie wyłącza stosowania tego przepisu. Taki stan tylko pogłębia chaotyczną sytuację, w której de facto zarówno podatnicy, jak i fiskus mogą stosować taką podstawę opodatkowania, jaka jest dla nich wygodniejsza.