Ceny podobnych usług, świadczonych przez warsztaty samochodowe w obrębie jednego miasta, znacznie się różnią i nie mogą być podstawą szacowania.
W marcu 2010 r. organ podatkowy określił przedsiębiorcy zobowiązanie w podatku za 2007 r. w miejsce zadeklarowanej straty. W 2007 r. podatnik prowadził działalność gospodarczą polegającą na obsłudze i naprawie pojazdów mechanicznych oraz sprzedaży części i akcesoriów samochodowych.
Zakupu 90 proc. części dokonywał w filiach kontrahenta prowadzonych przez spółkę cywilną. W firmie kontrahenta biznesmen posiadał numer klienta, na który udzielany był rabat. Okazało się, że obok zakupów na faktury z należącym do przedsiębiorcy numerem NIP i przyznanym mu numerem klienta, dokonano zakupów na paragon o wartości ponad 50 tys. zł.
Fiskus uznał, że podatnik kupił części samochodowe na paragon, nie wykazując przy tym uzyskanego z tego tytułu obrotu. Części zakupionych na paragony nie uwzględnił również w remanencie końcowym z 31 grudnia 2007 r.
Organ drugiej instancji nieco zmienił rozstrzygnięcie. Nie miał wątpliwości, że w kontrolowanym okresie podatnik dokonywał pozaewidencyjnych zakupów i sprzedaży części samochodowych, co przesądza o nierzetelności prowadzonej przez niego ewidencji VAT. Jednak za sporną uznał kwestię ustalenia ich wielkości. Ostatecznie stwierdził, że prowadzona przez przedsiębiorcę podatkowa księga przychodów i rozchodów nie odzwierciedla stanu rzeczywistego. Oszacował podstawę opodatkowania metodą ustalenia wartości usługi w oparciu o koszt zakupu części.