Odpowiada Marcin Sobieszek doradca podatkowy, partner w ATA Finance:
Zasadniczo tak. Na przedsiębiorcy (niezależnie od tego, czy jest to osoba prawna, czy też osoba fizyczna) ciążą obowiązki płatnika podatku dochodowego. Oznacza to, że z należności za prawo do korzystania ze zdjęcia musi on potrącić podatek. Następnie – do 7. dnia następnego miesiąca – powinien odprowadzić go do urzędu skarbowego. Po zakończeniu roku przesyła fiskusowi deklarację CIT-10Z, a podmiotowi, od którego nabył zdjęcie, informację IFT-1/IFT-1R lub IFT-2/IFT-2R (którą także trzeba wysłać do urzędu).
Warto podkreślić, że wiele firm nie ma świadomości tych obowiązków i nie wie także, że ich niedopełnienie grozi grzywną z kodeksu karnego skarbowego.
Ile wynosi danina?
Co do zasady 20 proc. Taką stawkę zastosujemy, jeżeli z krajem, w którym siedzibę ma sprzedawca (zagraniczny serwis internetowy), Polska nie ma umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania. Jeśli ma, stosujemy stawkę z umowy. Przykładowo, kupując zdjęcie w Niemczech, potrącimy 5-proc. podatek, a w Hiszpanii 10 proc. Oczywiście przed rozliczeniem musimy ustalić status kontrahenta, ponieważ preferencje z umów możemy zastosować tylko wtedy, gdy mamy jego certyfikat rezydencji. Jest to dokument potwierdzający, że kontrahent ma siedzibę w określonym kraju i jego dochody są tam opodatkowane.
Czy są jakieś wyjątki od tej reguły?
Rozliczenie będzie wyglądać inaczej wtedy, gdy dochodzi do wypłaty wynagrodzenia z tytułu przeniesienia praw autorskich (a nie tylko za prawo do korzystania ze zdjęcia). Na gruncie umów o unikaniu podwójnego opodatkowania przy sprzedaży (przeniesieniu) całości praw autorskich przepisy o należnościach licencyjnych (dotyczące wynagrodzenia za prawo do korzystania z fotografii) nie mają zastosowania. Oznacza to w praktyce brak obowiązku poboru podatku u źródła przez kupującego, który w tej sytuacji nie pełni funkcji płatnika.