O tym, że na rynku działają nie tylko uczciwe i rzetelne firmy przekonał się ostatnio Piotr T. (prawdziwe imię i nazwisko znane redakcji), który kupił wyroby stalowe z ogłoszenia. Sprzedająca je firma podała w nim tylko numer telefonu komórkowego jako kontakt w sprawie zamówienia. Bez podania adresu i nazwy firmy.
Towar przyjechał w częściach, a kierowca, który go przywiózł, zainkasował całą wynikającą z zamówienia kwotę, nie dając w zamian ani pokwitowania, ani faktury VAT czy paragonu fiskalnego, ani też żadnego innego – choćby małego – świstka papieru, który mógłby być dowodem zakupu przy ewentualnej reklamacji. A ta, niestety, stała się koniecznością, bo części, jak się okazało już przy montażu, były zdekompletowane.
[srodtytul]Bez dokumentów będzie trudno[/srodtytul]
„Zależało mi na czasie, a teraz wciąż czekam na wymianę wadliwej części, i mam nadzieję, że wtedy uda mi się uzyskać jakiś dokument” – napisał w liście do redakcji czytelnik. A ponieważ na obiecankach się skończyło i nikt z firmy się nie pojawił, nasz czytelnik zdecydował się jednak o nieuczciwym przedsiębiorcy powiadomić właściwy dla niego urząd kontroli skarbowej.
– Firma uważa, że w naszej rzeczywistości gospodarczej jest bezkarna. Takie ma widać doświadczenia, takich klientów, którzy „odpuszczają” – skarży się czytelnik.