Od 1 stycznia tego roku weszły w życie ograniczenia dotyczące zaliczania do kosztów uzyskania przychodów odsetek i prowizji od kredytu, za który nabyto papiery wartościowe, udziały lub pochodne instrumenty finansowe.
– Inwestorzy nie mogą uwzględniać ich w części, która nie została wykorzystana na inwestycje. Dla osób, które wzięły duże kredyty i zapłaciły bankowi opłaty liczone w tysiącach złotych, może to być przykra niespodzianka. Jest to bowiem nowy przepis i nie wszyscy go uwzględnili, oceniając rentowność inwestycji – zauważa Marek Gadacz, doradca podatkowy w PricewaterhouseCoopers.
[srodtytul]Kłopotliwe prowizje[/srodtytul]
– Organy podatkowe już pod rządami przepisów obowiązujących do końca ubiegłego roku próbowały narzucić wykładnię, z której wynikało, że przy redukcjach zakupu kosztem jest tylko część prowizji. Sądy nie zgodziły się jednak z taką interpretacją. Przyznały rację podatnikom, że całość wydatków ponieśli w celu uzyskania przychodów.
Ministerstwo Finansów zaproponowało więc odpowiednią zmianę [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=50AB99BC8236730D054780D271F9BEE9?id=80474]ustawy o PIT [/link]i Sejm ją przyjął – mówi Marek Kolibski, doradca podatkowy i wspólnik w kancelarii KNDP. [b]Jego zdaniem to wyjątkowo niesprawiedliwy i profiskalny przepis. Gdy bowiem inwestorem jest osoba prawna, to może uwzględnić w kosztach uzyskania przychodów całą prowizję.[/b] Do ustawy o CIT nie wprowadzono bowiem żadnych ograniczeń.