Urzędnik skarbowy nieraz ma dylemat: wydać korzystną dla firmy decyzję i utrzymać ją przy życiu czy obłożyć ją daniną, narażając na bankructwo i brak wpływów z podatków w przyszłości. Dziś do tego pierwszego rozwiązania właściwie nic go nie zachęca. Do drugiego – nieustająca presja na zapełnianie budżetu.
Podatnik jak klient banku
W efekcie dochodzi do długotrwałych sporów przedsiębiorców z fiskusem. Nawet jeśli nie skutkują upadłością firm, to obciążają pracą aparat skarbowy, a przedsiębiorcom utrudniają bieżącą działalność.
– Wygrałem z urzędami skarbowymi wiele ciągnących się latami batalii o absurdalne sprawy. Gdyby fiskus mógł stosować zasadę wspomagania przedsiębiorczości, tych sporów w ogóle by nie było, a moja firma zatrudniałaby dziś dwukrotnie więcej ludzi i miałaby mocniejszą pozycję na rynku – opowiada Ryszard Florek, prezes firmy Fakro, producenta m.in. okien dachowych.
Dlatego właśnie zarówno Florek, jak i organizacje przedsiębiorców postulują zapisanie w ogólnym prawie podatkowym klauzuli stwarzania optymalnych warunków do rozwoju przedsiębiorczości przez administrację skarbową.
– Umieszczenie takiego zapisu w części ogólnej ordynacji czy kodeksu podatkowego mogłoby skłonić urzędników skarbowych do traktowania podatników mniej jak petentów, a bardziej jak klientów wpłacających pieniądze do banku – ocenia Mariusz Korzeb, doradca podatkowy, ekspert Pracodawców RP.