Od nowego roku nie będzie wątpliwości, że trzeba szczegółowo opisywać transakcje z powiązaną spółką osobową. Ci, którzy nie sporządzą stosownej dokumentacji, ryzykują, że fiskus wymierzy im 50-proc. podatek.
Chodzi o kontrolę cen transferowych, czyli stosowanych w relacjach między podmiotami powiązanymi kapitałowo, majątkowo i osobowo. Jeśli odbiegają one od rynkowych wartości, fiskus może oszacować dochód stron transakcji. Jak wynika z danych przesłanych do „Rz" przez Ministerstwo Finansów, same urzędy kontroli skarbowej naliczyły w 2013 r. prawie 75 mln zł dochodu z tego tytułu.
Ewelina Stamblewska-Urbaniak, partner w kancelarii Crido Taxand, podkreśla, że w ostatnich miesiącach zainteresowanie skarbówki wewnętrznymi rozliczeniami grup kapitałowych jeszcze wzrosło.
– W Ministerstwie Finansów powstał nawet specjalny Zespół ds. Kontroli Podmiotów Powiązanych. Urzędnicy interesują się przede wszystkim restrukturyzacjami, ale także badają np. zasadność i wysokość kosztów ponoszonych przez polskie firmy na rzecz zagranicznych central oraz operacje finansowe – mówi ekspertka.
Przepisy nakładają na podmioty powiązane obowiązek dodatkowego dokumentowania transakcji. Jeśli nie mają takiej dokumentacji bądź jest ona nierzetelna, fiskus może nałożyć na doszacowany dochód 50-proc. podatek.