Służbowy samochód to dobry dodatek do pensji, ale osoby, które z niego korzystają, często mają problemy z fiskusem.
– Urzędy chętnie sprawdzają, w jaki sposób wykorzystywane są firmowe auta – mówi Beata Hudziak, doradca podatkowy, partner w kancelarii Grant Thornton. – Przykładowo, w jednej ze spółek kontrolerzy w piątek po południu spisali wszystkie samochody, które nie wróciły do firmy i porównali to z delegacjami służbowymi. Warto więc dokładnie uregulować zasady korzystania z pojazdu przez zatrudnioną osobę. Najpopularniejsze ostatnio jest wyznaczanie miejsca parkowania służbowego auta w okolicach domu pracownika.
Dojazd bez przychodu
Co to daje? Gdyby pracownik po prostu wracał do domu samochodem pracodawcy, a na drugi dzień dojeżdżał nim do firmy, uzyskałby przychód z nieodpłatnego świadczenia. Trzeba je opodatkować, a przy wyliczaniu – zdaniem fiskusa – przyjąć stawki stosowane przez wypożyczalnie. Podatek wyjdzie więc całkiem spory, a korzystanie ze służbowego auta może okazać się zupełnie nieopłacalne.
Jeśli jednak pracownik musi odstawić auto do wskazanego miejsca, przychód nie powstaje, bo w ten sposób wykonuje swoje obowiązki.
Fiskus korzystnie
Potwierdzają to interpretacje, np. warszawskiej Izby Skarbowej (nr IPPB4/415-814/11-2/JK2). Przyznała ona, że osoby dojeżdżające z wyznaczonego przez pracodawcę miejsca parkowania do siedziby spółki i z powrotem nie uzyskują przychodów.