Dlatego wielu menedżerów rozdziela wykonywane na co dzień czynności na zarządcze i np. doradcze. Po co te manewry? Otóż te drugie są korzystniej opodatkowane.
Kadra kierownicza nie może korzystać z podatku liniowego. Ustawodawca jest stanowczy - przychody z kontraktów menedżerskich i świadczenia usług zarządzania nie mogą być rozliczane w ramach działalności gospodarczej. Nawet wtedy, gdy menedżer zarejestrował własną firmę. Także interpretacje Ministerstwa Finansów i urzędów skarbowych nie pozostawiają wątpliwości. Menedżer może prowadzić firmę, ale jego wynagrodzenie zaliczane jest do przychodów z działalności wykonywanej osobiście. Rozlicza je więc płatnik, potrącając ryczałtowe koszty (tak jak u pracowników). Dotyczy to nie tylko klasycznych kontraktów menedżerskich, ale także umów o zarządzanie przedsiębiorstwem i "umów o podobnym charakterze".
Dobitnie wyraził to Urząd Skarbowy Warszawa-Wawer w interpretacji z 23 czerwca 2006 r. (1439/DF/410/210/2006/art. 14a) "usługi świadczone na podstawie kontraktów menedżerskich lub umów o podobnym charakterze zawsze będą usługami należącymi do działalności wykonywanej osobiście i to niezależnie, czy podatnik dokona wpisu do ewidencji działalności gospodarczej, czy też nie".
Kadrze kierowniczej nie przysługuje więc stawka liniowa. Płacą podatek według skali - 19, 30 albo 40 proc. Nie mogą też odliczać kosztów prowadzenia firmy - wydatków na samochód, telefon, siedzibę, podróże służbowe.
Przepis wprowadzający ograniczenia dla menedżerów nie narusza konstytucji - stwierdził Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 19 lipca br. (K 11/06). Chodziło o art. 13 pkt 9 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych (dalej updof). Nie ma nadziei na zmianę przepisów, kadra kierownicza szuka więc innych sposobów na niższe podatki.