– Przejście z etatu na działalność gospodarczą, tzw. samozatrudnienie, i opłacanie 19-proc. liniowego PIT zamiast 32-proc. podatku według skali – mówi Beata Hudziak, doradca podatkowy w kancelarii 8Tax. – Albo przekształcenie spółki z o.o. w osobową, np. komandytową. Korzyść jest ewidentna, bo w spółce z o.o. płaci się podatek dwa razy: od dochodów spółki i od dywidendy dla wspólnika. W osobowej tylko raz: od dochodów wspólników – dodaje.
Oszczędności podatkowe dają też inne działania. Wynajem nieruchomości spółce przez wspólnika rozliczającego się niskim ryczałtem, przekazywanie firmowych rzeczy rodzinie, która sprzedaje je bez PIT, obniżenie stawek amortyzacji w czasie ponoszenia strat z działalności.
– I wiele innych czynności. Skarbówka będzie miała pole do popisu. Tym bardziej że fiskus od początku nie ukrywał, iż klauzulę można też stosować do rozliczeń osób fizycznych, np. menedżerów korzystających z programów motywacyjnych – mówi Beata Hudziak.
Arkadiusz Łagowski przypomina, że wprowadzając klauzulę obejścia prawa do przepisów (obowiązuje od 15 lipca 2016 r.), Ministerstwo Finansów samo apelowało o wstrzemięźliwość. W uzasadnieniu do projektu podkreślało, że limit 100 tys. zł przyjmowany jest po to, aby klauzula była używana w sprawach, w których „rozmiar patologicznych skutków usprawiedliwia reakcję".
– Wygląda, że to już nieaktualne, a skutkiem zniesienia limitu będzie znaczne zwiększenie ryzyka prowadzenia działalności gospodarczej – mówi ekspert.
Ministerstwo Finansów, zapytane o przyczyny likwidacji limitu korzyści podatkowych, powołało się na uwagi przesłane przez MSZ, które odwoływało się do unijnej dyrektywy ATAD.