W stosunku pracy pracownik jest zawsze podmiotem, który powinien podporządkować się pracodawcy. Jednak w praktyce podwładni nie zawsze zgadzają się z poleceniami czy opiniami przełożonych. Odmowa wykonania ich dyspozycji skończyć się może natychmiastowym zwolnieniem.
Nieco inaczej jest przy krytyce szefa albo samego pracodawcy. Co do zasady nie jest ona zabroniona, ale przekroczenie pewnych granic w recenzowaniu przełożonych skutkować może wypowiedzeniem albo rozwiązaniem umowy o pracę, ?a nawet procesem o naruszenie dóbr osobistych.
Bez pętania ust
Konstytucja gwarantuje wolność wypowiedzi wszystkim obywatelom. Niedopuszczalne byłoby zatem wprowadzenie do umowy o pracę lub w drodze odrębnego porozumienia zakazu krytykowania pracodawcy czy wypowiadania się na jego temat. W praktyce jednak nie zawsze łatwo jest ustalić zarówno pracodawcy, jak ?i krytykującemu go etatowcowi, gdzie leży granica między wyrażeniem konstruktywnych opinii pomagających usprawnić funkcjonowanie przedsiębiorstwa a szkalowaniem przełożonych. Jeśli konflikt zrodzony na tym tle przekracza pewne granice, sprawa znajduje finał w sądzie. Najczęściej pracownik broni się przed bezpodstawnym – w jego mniemaniu – rozwiązaniem stosunku pracy lub w sądzie cywilnym, przed który zostaje pozwany o naruszenie dóbr osobistych.
Jako punkt wyjścia dla oceny zgodności z prawem zachowań pracownika zmierzających do polemiki z decyzjami czy działaniami pracodawcy Sąd Najwyższy przyjmuje wynikającą z art. 100 ?§ 2 k.p. powinność przestrzegania obowiązków, takich jak dbanie o dobro zakładu ?i przestrzeganie zasad współżycia społecznego. Niedozwolona jest zatem zarówno taka krytyka, która narusza przepisy prawa karnego, cywilnego czy pracy, jak i te zasady.
Skoro pracownik ma dbać o dobro zakładu, to przekraczając granicę dozwolonej krytyki wobec przełożonego lub organów pracodawcy, zachowuje się w sposób nielojalny i to niezależnie od obowiązków przypisanych do zajmowanego przez niego stanowiska. To, czy w konkretnej sprawie pracownik naruszył zasadę lojalności wobec pracodawcy, oceniać należy przez pryzmat konkretnego przypadku. Złamanie jej zwykle prowadzi do utraty zaufania szefa wobec niego a przy ocenie, czy tak było, nacisk – według SN – należy położyć zwykle na zachowanie przez etatowca lojalności wobec pracodawcy, a nie na zawiniony (niezawiniony) bądź legalny (bezprawny) charakter jego postępowania.