Często dlatego, że przeprowadzili już zmiany organizacyjne lub mieli zatarg z byłym podwładnym i nie wyobrażają sobie z nim dalszej współpracy. Nawet jeśli wypowiedzenie ma wady ?i istnieje ryzyko, że sąd przyzna zatrudnionemu rację, pracodawca może skutecznie bronić się przed jego przymusowym powrotem.
Kwestia ochrony
Należy rozróżnić dwa przypadki. Pierwszy dotyczy wypowiedzenia umowy pracownikowi, który nie podlega szczególnej ochronie przed rozstaniem. Firma przegrywająca sądową batalię musi liczyć się z nakazem przywrócenia zwolnionego do pracy (oraz ewentualnie z zapłatą limitowanego wynagrodzenia za czas bezrobocia). Jeśli jednak pracodawca udowodni, że przywrócenie jest „niemożliwe lub niecelowe", to mimo wygranej sprawy, sąd odmówi pracownikowi powrotu na etat. W takim wypadku przyzna mu jedynie odszkodowanie (art. 45 § 2 kodeksu pracy).
Drugi przypadek obejmuje zatrudnionych podlegających szczególnej ochronie przed rozwiązaniem umowy. W tej grupie są m.in. kobiety w ciąży, pracownice w trakcie urlopu macierzyńskiego, członkowie rady pracowników, funkcjonariusze związkowi oraz pracownicy w ochronie przedemerytalnej. Zasadniczo sąd przywraca te osoby do pracy. ?Artykuł 45 § 3 k.p. wskazuje wyjątki, gdy takiego żądania nie można uwzględnić (upadłość lub likwidacja pracodawcy). Jednak orzecznictwo wypracowało inne wyłomy od tej na pozór żelaznej reguły.
To, co należy rozumieć pod enigmatycznymi stwierdzeniami mówiącymi, że przywrócenie byłoby „niecelowe" lub „niemożliwe", wyjaśniają wyroki Sądu Najwyższego.
Z orzecznictwa
Z taką niecelowością lub niemożliwością mamy do czynienia np. w sytuacji: