Każdy pracodawca musi kontrolować formalną poprawność przedstawianych mu zwolnień lekarskich. Ma sprawdzić, czy zaświadczenie o chorobie wystawiono zgodnie z prawem.
Jeśli ma zastrzeżenia do prawdziwości czy poprawności przedstawionego dokumentu, np. widać, że wpisana data niezdolności do pracy była przerabiana, a obok nie ma parafki i pieczątki lekarza wystawiającego zaświadczenie, w pierwszej kolejności powinien wystąpić do medyka o wyjaśnienia.
Jeśli wątpliwości potwierdzą się i druk jest sfałszowany, szef musi poinformować o tym ZUS. Ten wyda decyzję odmawiającą prawa do zasiłku lub zobowiąże pracownika do zwrotu wypłaconego już świadczenia. Organ rentowy zaś powiadomi prokuraturę, która kieruje do sądu akt oskarżenia przeciwko fałszerzowi.
Szef ma także prawo kontrolować wykorzystywanie zwolnień od pracy. Firma, która wypłaca zasiłki, może sprawdzić, czy niedomagający etatowiec rzeczywiście leczy się, dorabia na boku, odnawia mieszkanie albo wygrzewa w nadmorskim kurorcie. Co istotne, pracodawcy wolno zbadać każde zwolnienie lekarskie, bez względu na wskazania zamieszczone na druku ZUS ZLA, np. „chory powinien leżeć" lub „chory może chodzić".
I bez względu na to, czy za czas choroby podwładnemu należy się wynagrodzenie chorobowe, czy zasiłek chorobowy. Jedynie w małych firmach, zgłaszających do ubezpieczenia chorobowego mniej niż 20 osób, prawidłowość wykorzystywania L-4 badają upoważnieni pracownicy oddziału ZUS.