Wbrew pozorom nie taka prosta jest ocena, czy w danym przypadku mamy do czynienia z likwidacją stanowiska pracy, czy nie. Wielu pracodawców pada ofiarą braku umiejętności jego odróżnienia od innych form reorganizacji. A jest to bardzo ważne. Właściwe nazwanie powodu składanego pracownikowi wypowiedzenia umowy na czas nieokreślony ma kolosalne znaczenie, żeby ocenić, czy jego zwolnienie z pracy jest zgodne z prawem.
Praktyka wskazuje, że pracodawcy często źle nazywają powód zwolnienia.
Nierzadko firma ewidentnie zmniejsza zatrudnienie w danej grupie zawodowej, a zwolnieni pracownicy czytają w swoich wypowiedzeniach, że zlikwidowano im stanowiska pracy. Jeżeli jednak chodzi tak naprawdę o okrojenie etatów – np. w dziale kontroli ma być mniej osób w grupie kontrolerów, w dziale sprzedaży dochodzi do ograniczenia liczby przedstawicieli handlowych itp. – to nie jest to likwidacja określonych stanowisk, ale zmniejszenie zatrudnienia na nich.
W konsekwencji pracodawca nie ucieknie od konieczności ustalenia obiektywnych i sprawiedliwych kryteriów doboru do takich redukcji. Jeśli nie będzie o tym pamiętał, może mu o tym „przypomnieć" sąd pracy, który w takich przypadkach – tj. w razie ustalenia, że przyczyna wypowiedzenia była nieprawdziwa – jest na ogół bezlitosny dla firm.
O likwidacji stanowiska pracy można mówić tylko wtedy, gdy ma ono unikalny, jednostkowy charakter w strukturze organizacyjnej firmy. Ze swej istoty jego kasacja nie wymaga ustalania kryteriów doboru do zwolnień, bo i nie ma spośród kogo wybierać.