Na podstawie art. 100 § 2 pkt 6 kodeksu pracy. pracownik musi w szczególności przestrzegać w zakładzie zasad współżycia społecznego. Kodeks nie wyjaśnia jednak, czym one są. Tyle, że ich naruszenie może skutkować rozwiązaniem umowy o pracę, niekiedy nawet bez wypowiedzenia.
Z drugiej strony, wymóg wpływania na kształtowanie w zakładzie zasad współżycia społecznego spoczywa także na pracodawcy (art. 94 pkt 10 k.p.). Musi więc reagować na niewłaściwe zachowania podwładnych również wtedy, gdy wiąże się to z decyzjami personalnymi.
Ważniejsze skutki niż intencje
Wypowiedzenie angażu może być uzasadnione, gdy szef ma do czynienia z postępowaniem polegającym na ciągłym podejrzewaniu innych pracowników, tendencyjnym ich kontrolowaniu mimo braku kompetencji, złośliwym wytykaniu błędów, składaniu doniesień wymagających wszczynania postępowania służbowego, wprowadzaniu niekończących się sytuacji konfliktowych i stresowych. Do takich wniosków doszedł Sąd Najwyższy w wyroku z 21 lutego 1997 r. (I PKN 15/97).
Wskazał jednocześnie, że w sprawie, w której czyni się pracownikowi zarzut naruszenia zasad współżycia społecznego w zakładzie, wskutek jego postępowania stwarzającego napięcia, konflikty i zagrożenie spokoju, istotne jest przede wszystkim to, czy przypisywane mu postępowanie miało miejsce i jakie wywołało skutki. Nie mają natomiast większego znaczenia intencje podwładnego.
Przestrzeganie zasad współżycia społecznego w firmie może być również oceniane przez pryzmat języka używanego przez pracownika. Jeśli osoba na stanowisku kierowniczym ubliża współpracownikom, wolno zakwalifikować to jako ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków. Tak uznał SN w wyroku z 29 czerwca 2005 r. (I PK 290/04).