Takie zachowanie nie upoważnia do rozwiązania angażu. Spożycie alkoholu nie nastąpiło w czasie pracy i miało charakter symboliczny. Nawet jeśli na terenie zakładu nie ustanowiono bezwzględnego zakazu spożywania alkoholu, w najgorszym razie pracownika może za to spotkać kara porządkowa.
Na podstawie art. 14 ust. 1 pkt 2 ustawy z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi (tekst jedn. DzU z 2007 r. nr 70, poz. 473 ze zm., dalej ustawa) zabrania się sprzedaży, podawania i spożywania napojów alkoholowych na terenie zakładów pracy oraz miejsc zbiorowego żywienia pracowników.
Co więcej, na mocy art. 44 tej ustawy ten, kto wbrew szczególnemu obowiązkowi nadzoru dopuszcza do sprzedawania, podawania lub spożywania napojów alkoholowych na terenie zakładu pracy, jak również powziąwszy wiadomość o sprzedawaniu, podawaniu lub spożywaniu na terenie zakładu takich napojów, nie podejmie prawem przewidzianego postępowania, podlega grzywnie.
Choć to wykroczenie, pracownik częstujący kolegów szampanem nie powinien się niczego obawiać. Nie on jest adresatem normy wymienionej w art. 44 ustawy, chyba że pracodawca przekazał mu takie kompetencje.
Nie zawsze jednak tak będzie. Wszystko zależy od okoliczności danej sprawy. Spożywanie alkoholu w lokalu przydzielonym w siedzibie pracodawcy zakładowej organizacji związkowej na cele związane z prowadzeniem jej statutowej działalności, również przez pracownika uczestniczącego w zebraniu zarządu organizacji i niemającego w danym dniu obowiązku świadczenia pracy, może stanowić ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków. Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 16 grudnia 1999 r. (I PKN 462/99).
Pracownicy, biorąc pod uwagę to, że pracodawca toleruje spożywanie alkoholu w pracy np. z okazji imienin często błędnie przyjmują, że takie zachowanie jest dozwolone i nie może się wiązać z żadnymi konsekwencjami. To błędne myślenie, a potwierdził je SN w wyroku z 13 kwietnia 2000 r. (I PKN 596/99).