- Czy nieprawdziwe podanie przez pracownika, że np. nie brał urlopu ojcowskiego i nie dostał za ten czas zasiłku macierzyńskiego lub nie wykorzystał innego uprawnienia, choć faktycznie jest inaczej, pozwala pracodawcy zarzucić mu składanie fałszywych oświadczeń? Czy musi być to zastrzeżone odpowiedzialnością karną? A może jest ogólny przepis, który nakazuje pracownikowi mówienie prawdy?
– pyta czytelnik.
Nie ma przepisu, który nakazywałby pracownikowi mówienie prawdy. To kanon właściwego postępowania każdego człowieka wynikający z powszechnych norm moralnych.
To, o czym pisze czytelnik, to tzw. krzywoprzysięstwo, czyli składanie fałszywych zeznań w postępowaniu sądowym lub innym prowadzonym na podstawie ustawy. Jest to jedno z przestępstw skierowanych przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Określa go art. 233 kodeksu karnego, a polega na zeznawaniu nieprawdy lub zatajaniu prawdy przy składaniu zeznań mających służyć za dowód w postępowaniu sądowym lub w innym. Temu, kto tak robi, grozi za to nawet do trzech lat więzienia.
Aby mówić o odpowiedzialności za taki czyn, przyjmujący zeznanie, działając w zakresie swoich uprawnień, musi uprzedzić zeznającego o tym, co mu grozi za podawanie nieprawdziwych informacji lub odebrać od niego przyrzeczenie (art. 233 § 2 k.k.). Oznacza to, że np. sędzia przed rozprawą uprzedza stronę, że zatajenie prawdy może ją słono kosztować.