W zgłoszeniu oferty pracy jeden z członków zarządu wskazał dane firmy, adres poczty elektronicznej oraz uzupełnił je prywatnym numerem telefonu komórkowego. Zgłoszenie zostało przekazane do powiatowego urzędu pracy, który umieścił je na tablicy ogłoszeń oraz na platformie elektronicznej.
Po odebraniu telefonu od bezrobotnego zainteresowanego pracą właściciel telefonu uznał, że urząd pracy w sposób nieuprawniony udostępnił jego dane osobowe. Skierował sprawę do generalnego inspektora danych osobowych z żądaniem zaniechania przetwarzania takich danych, w tym w szczególności udostępniania jego prywatnego numeru telefonu.
Czy takie zachowanie rzeczywiście może zasługiwać na ochronę i czy powiatowy urząd pracy powinien chronić prywatny numer telefonu? Innymi słowy, czy urząd mógł zgodnie z ustawą o ochronie danych osobowych (DzU z 2002 r. nr 101, poz. 926 ze zm.) oraz ustawą o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (DzU z 2008r., nr 69, poz. 415 ze zm.) przekazać numer telefonu osobom trzecim?
Odrzucona skarga
Szanse na ochronę prywatności są w tym przypadku niewielkie. Dlaczego? Ponieważ współwłaściciel firmy przekazał te dane dobrowolnie, sam wypełniając stosowne zgłoszenie oferty pracy. Wprawdzie zgodnie z jego intencją to adres poczty elektronicznej miał stanowić jedyne źródło kontaktu dla osób poszukujących pracy, a numer telefonu został podany tylko do wiadomości urzędu pracy. Jednak w samej ofercie nie zostało to w żaden sposób zaznaczone.
W piśmie przesłanym do GIODO urząd wyjaśniał, że złożona oferta była tzw. ofertą otwartą, a przedsiębiorca wyraził zgodę na udostępnienie danych w niej zawartych. Ze złożonej oferty nie wynikało także, aby podany numer telefonu komórkowego był numerem prywatnym albo został zastrzeżony tylko do wiadomości PUP lub też nie mógł być udostępniany osobom bezrobotnym.