- Pracownicy działu obsługi klientów instytucji finansowej skarżą się na forum internetowym, że muszą zajmować się wszystkim czynnościami: windykacją, obsługą klienta, marketingiem, sprzątaniem, korespondencją itd. Wymaga się od nich pracy po godzinach oraz w weekendy, w tym w niedziele. Wtedy zaś trzeba wykonywać działania marketingowe, a za ich odmowę grożą poważne konsekwencje służbowe. Czynności te polegają m.in. na rozwieszaniu ulotek i plakatów reklamowych i to gdzie popadnie, przez co pracowników naraża się na konflikt z prawem.
Choć w umowie zatrudnieni mają normowany ośmiogodzinny czas pracy dziennie, instytucja wymaga od nich pełnej gotowości przez całą dobę. Nie mogą korzystać ze zwolnień lekarskich, gdyż wtedy obniża się im premię i to nawet przez sześć miesięcy. Podwładnych pozbawia się też przerwy na posiłek, nie wyznaczając jej okresu w ciągu dnia pracy. Jak zatrudnieni mają sobie radzić z taką sytuacją?
– pyta czytelnik.
Niewątpliwie pracodawca naruszył tu sporo przepisów. Zacząć trzeba od tego, że taki melanż zadań może wynikać ze świadomego wyboru pracodawcy. W ten sposób liczy na to, że ich naruszenie będzie mu łatwiej wyegzekwować. To pozór.