Stwierdził m.in., że „zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia umowy o pracę może być wynikiem porozumienia zawartego między pracodawcą i pracownikiem”.
Także w uzasadnieniu wyroku z 4 marca 2009 r. (II PK 202/08) podniósł, że „tylko na zasadzie volenti non fit iniuria, tj. wedle swobodnego zgodnego porozumienia stron stosunku pracy, można by tolerować dopuszczalność zwolnienia pracownika z obowiązku świadczenia pracy z zachowaniem prawa do wynagrodzenia”.
Akceptacja umownego (na zasadzie porozumienia stron) zwolnienia z obowiązku świadczenia pracy nie została przy tym uwarunkowana zachowaniem określonej (np. pisemnej) formy takiego porozumienia. W wyroku z 8 października 2010 r. (II PK 30/10) SN stwierdził, że „zaakceptowanie (per facta concludentia) decyzji pracodawcy o zwolnieniu z obowiązku świadczenia pracy w okresie wypowiedzenia sprawia, że decyzja ta nie może być traktowana w kategorii zasad naruszenia współżycia społecznego”.
Należy przy tym zastrzec, że ocena ta dotyczyła odwołanego z funkcji członka zarządu spółki kapitałowej, który po wygaśnięciu mandatu, a przed upływem okresu wypowiedzenia, pozostaje w istocie pracownikiem „bez przydziału”.
Nie może go zatem jedna ze stron (w szczególności pracodawca) narzucić czy wymusić. W praktyce najczęściej spotykamy się z tym, że to szef w piśmie wypowiadającym angaż zawiera oświadczenie o zwolnieniu z obowiązku świadczenia pracy.
O tym, czy zwolnienie z takiego obowiązku nie narusza prawa, w istocie decydują okoliczności konkretnego przypadku. Nie do zaakceptowania będzie sytuacja, w której pracodawca zastosuje jednostronnie takie zwolnienie, a okoliczności mu towarzyszące będą wskazywać na szykanę czy inne bezprawne działania.